Puszcza Zielonka na zimowy spacer

W tym roku zima, przynajmniej jak do tej pory, okazała się niezbyt śnieżna, chociaż pogoda jest też wyjątkowo zmienna. Udało się nam jednak wykorzystać jeden z weekendów, a konkretnie ostatni weekend roku 2016. Jako, że jest to też okres najkrótszych dni w roku to raczej nie było opcji na szczególnie dalekie wypady. Na szczęście o rzut beretem od naszego rodzinnego Poznania jest Puszcza Zielonka, którą doskonale znamy, ale nie znaczy to, że nie warto odwiedzić jej po raz kolejny.

dsc_0161

Późne popołudnie na skraju Puszczy Zielonki

Tym razem ponownie wybraliśmy się do samego serca puszczy, jaką jest Zielonka – osada, od której cały obszar wziął swoją nazwę. Jest to idealny punkt wypadowy w zasadzie w każdym kierunku, jako że las ciągnie się na kilka kilometrów w każdą stronę. Dobrym pomysłem na niezbyt długi spacer, ale też wycieczkę z kijkami lub nawet rekreacyjna przebieżkę jest trasa z Zielonki do Głęboczka i z powrotem, która w sumie liczy około 9 km.

Czytaj dalej

Reklamy

Iwno i Czerniejewo – perły w błocie

Na pewno intryguje was powyższy tytuł… i słusznie! Otóż po raz pierwszy odkąd prowadzimy bloga Wielkopolska Nieznana musimy podzielić się z wami negatywnymi wrażeniami z jednej z naszych wycieczek. Wiadomo, nie zawsze wszystko działa jak w zegarku, podobnie jak trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że zagospodarowanie turystyczne i oferta dostępna u nas nadal znacznie odbiegają od tych znanych nawet z sąsiednich krajów, niemniej tym razem byliśmy najpierw rozczarowani, a później zaszokowani.

img_5023

Pałac w Czerniejewie z bliska

Ale do rzeczy! Jako, że dzień był zimny, październikowy postanowiliśmy zobaczyć dwa obiekty punktowe. Pierwszym było Iwno – wieś w pobliżu Kostrzyna – znane z pałacu oraz działającej przy nim stadniny koni. Drugim przystankiem było Czerniejewo, w którym mieliśmy okazję być wcześniej już kilka razy i które również słynie przede wszystkim z okazałego pałacu wraz z parkiem i dawnym folwarkiem.

Czytaj dalej

Czarnków – prawie jak Szwajcaria

Z czym kojarzy się Szwajcaria? Z serami, pięknym górskim krajobrazem, zamkami, bankami i producentami zegarków. No cóż, tych ostatnich faktycznie w Czarnkowie (ani raczej nigdzie indziej w Wielkopolsce) nie znajdziecie, ale wszystkie pozostałe rzeczywiście są obecne. W porządku, góry to może nazwa mocno na wyrost, ale wyjątkowo zróżnicowany krajobraz, pełen malowniczych wzgórz, jezior i lasów w pełni zasłużył sobie na miano „Szwajcarii Czarnkowskiej”.

img_4080

Panorama Czarnkowa z Góry Krzyżowej

To właśnie te okolice, oraz oczywiście samo miasto Czarnków były celem naszego ostatniego wyjazdu. Motywacją było nie tylko oczywiste piękno tej okolicy, ale też fakt, że od bardzo dawna nie napisaliśmy niczego o północnej części regionu oraz silna potrzeba obcowania z lesistym krajobrazem – a jak wiadomo północna Wielkopolska jest wyjątkowo lesista 🙂

Czytaj dalej

Leszno po królewsku

Do Leszna, czyli siódmego pod względem ludności miasta w województwie planowaliśmy wybrać się już od dawna. Zawsze jednak pojawiał się ten czy inny problem – a to niezbyt dobra pogoda, a to okazywało się, że jakieś odbywające się tylko raz w roku eventy są jednak na pierwszym planie. Potrzeba narastała, jako że trzeba było koniecznie odczarować miasto, które często kojarzy się albo z obwodnicą i słynnym „makdonaldem”– żelaznym punktem powrotu z gór, albo z lotniskiem i szkołą szybowcową, a swego czasu też z jednym z pierwszych w Polsce akwaparków, który w czasach naszej podstawówki był obowiązkowym celem szkolnych wycieczek.

img_3443

Ratusz w Lesznie

Tymczasem Leszno okazało się jeszcze ciekawsze i bardziej gościnne, niż wynikało to z opisów w przewodniku. Fantastycznie zachowane centrum, sporo pięknych kamienic, a przede wszystkim dużo życia na ulicach zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Szalenie ciekawa jest również wielokulturowa historia tego miasta (niegdyś miasta pogranicza), której pamiątki można odnaleźć w zasadzie na każdym kroku.

Czytaj dalej

Gostyń – w mieście dwóch kopuł

Chyba można już z całą stanowczością ogłosić początek wiosennego sezonu wycieczkowego, a przynajmniej my go otworzyliśmy wraz z pierwszą w tym roku większą wycieczką. Musicie nam jednak wybaczyć dwie rzeczy: po pierwsze dość sporą przerwę od czasu, kiedy ukazał się nasz poprzedni post, a po drugie to, że po raz kolejny skierowaliśmy się do Wielkopolski południowej, która pojawiała się na blogu dość często. Na lato mamy już gotowe plany związane z pojezierzami północnej części regionu, więc bądźcie spokojni. Tym razem jednak celem był Gostyń, a przy okazji zahaczyliśmy o kilka ciekawych miejsc w okolicy, w tym przede wszystkim pobliski Dolsk.

IMG_1428

Dlaczego akurat Gostyń? Spory udział w wyborze miejsca miały na pewno broszurki porwane jak zawsze na targach turystycznych Tour Salon (jeśli śledzicie naszą stronę na facebooku, to pewnie pamiętacie krótką fotorelację z tego wydarzenia). Co więcej, dla Ani była to poniekąd wycieczka sentymentalna, jako że w Gostyniu, a konkretniej w słynnej bazylice i klasztorze filipinów była wiele lat temu na szkolnej wycieczce, trzeba było więc nieco odświeżyć wspomnienia z dzieciństwa 🙂

Czytaj dalej

Buk – klimaty małego miasteczka

Mieliśmy ogromną nadzieje, że jeszcze przed końcem roku uda się pojechać choćby na krótką wycieczkę i zobaczyć coś ciekawego. O dobrą pogodę było równie trudno co o odrobinę wolnego w okresie przedświątecznym, jednak udało się. Kiedy przeglądaliśmy mapę okolicy w poszukiwaniu celu wyjazdu, nasz wzrok zatrzymał się na Buku, czyli miasteczku, które mijaliśmy wielokrotnie, ale jakoś nigdy nie było okazji zjechać z głównej szosy.

IMG_1211

Rynek w Buku

Buk leży na zachodnim krańcu powiatu poznańskiego, choć będąc w tych okolicach nie czuje się w ogóle, że jest to nadal aglomeracja Poznania. Głównie rolniczy krajobraz, kręte drogi (jeśli nie liczyć pobliskiej autostrady), długi brzeg Jeziora Niepruszewskiego, a pośrodku tego wszystkiego – senne i kameralne miasteczko. Na tym jednak polega jego urok – cała zabawa to odnalezienie kilku lokalnych smaczków.

Czytaj dalej

Licheń – bizantyjski przepych pośród kopalń

Położony w okolicach Konina niewielki Licheń jest prawdopodobnie jednym z najlepiej znanych i najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Wielkopolsce, choć od dawna towarzyszy mu też aura kontrowersji. Wszystko oczywiście za sprawą monumentalnej i ociekającej niewyobrażalnym przepychem Bazyliki Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski oraz towarzyszącego jej sanktuarium, które według szacunków każdego roku odwiedza około 1,5 miliona turystów i pielgrzymów.

IMG_3954

Bazylika w Licheniu w pełnej krasie

Tak czy inaczej, Licheń niewątpliwie jest jednym z miejsc w naszym regionie, które koniecznie trzeba zobaczyć, niezależnie czy kierują wami motywy religijne czy krajoznawcze. My wybraliśmy się tam latem i choć mniej więcej wiedzieliśmy czego się spodziewać, to jednak rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania. Postaramy się podzielić z wami szerzej naszymi wrażeniami. Czytaj dalej