Słowianie i Cystersi z Lądu

„Ląd na horyzoncie” – krzyczał ze sceny konferansjer podczas Festiwalu Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej w Lądzie nad Wartą, na który wybraliśmy się wczoraj. Byliśmy go bardzo ciekawi, jako że tak jak doskonale znamy imprezy z Grzybowa, Giecza czy Biskupina, tak na festiwalu w Lądzie nie mieliśmy jeszcze okazji być.

DSC_0362

Pierwotnie mieliśmy się na niego wybrać w niedzielę, ale ostatecznie wylądowaliśmy w Lądzie wczoraj, co okazało się dobrym wyborem, bo pogoda była genialna, czego nie można powiedzieć o tym co widzimy za oknem dziś. W ogóle był to dzień niebywałego szczęścia, bo w zapchanej odwiedzającymi do granic możliwości wsi trafiło się nam miejsce parkingowe 15 metrów od wejścia. Nie żeby to było najważniejsze tego dnia, ale odrobina komfortu jeszcze nikomu nie zaszkodziła 😉

Czytaj dalej

Gostyń – w mieście dwóch kopuł

Chyba można już z całą stanowczością ogłosić początek wiosennego sezonu wycieczkowego, a przynajmniej my go otworzyliśmy wraz z pierwszą w tym roku większą wycieczką. Musicie nam jednak wybaczyć dwie rzeczy: po pierwsze dość sporą przerwę od czasu, kiedy ukazał się nasz poprzedni post, a po drugie to, że po raz kolejny skierowaliśmy się do Wielkopolski południowej, która pojawiała się na blogu dość często. Na lato mamy już gotowe plany związane z pojezierzami północnej części regionu, więc bądźcie spokojni. Tym razem jednak celem był Gostyń, a przy okazji zahaczyliśmy o kilka ciekawych miejsc w okolicy, w tym przede wszystkim pobliski Dolsk.

IMG_1428

Dlaczego akurat Gostyń? Spory udział w wyborze miejsca miały na pewno broszurki porwane jak zawsze na targach turystycznych Tour Salon (jeśli śledzicie naszą stronę na facebooku, to pewnie pamiętacie krótką fotorelację z tego wydarzenia). Co więcej, dla Ani była to poniekąd wycieczka sentymentalna, jako że w Gostyniu, a konkretniej w słynnej bazylice i klasztorze filipinów była wiele lat temu na szkolnej wycieczce, trzeba było więc nieco odświeżyć wspomnienia z dzieciństwa 🙂

Czytaj dalej

Na szlaku drewnianych kościółków

Od kilkunastu lat trwa w Polsce prawdziwy boom na wymyślanie i tworzenie coraz to nowych szlaków turystycznych, w tym wiele tematycznych. W zasadzie każda gmina, powiat czy związek samorządowy chce mieć swój własny szlak. W efekcie namnożyło się takich, których oznakowanie i infrastruktura pozostawia sporo do życzenia. Sporo jest też, mówiąc wprost, zwykłym nieporozumieniem, ze względu na niską atrakcyjność czy mocno naciągany motyw przewodni.

Mapa szlaku (ze strony czerwonak.pl)

Mapa szlaku (ze strony czerwonak.pl)

Pewnie z czasem kilka takich szlaków zostanie tu omówionych, dziś jednak chcielibyśmy przybliżyć Wam taki, który w naszej opinii jest naprawdę udanym pomysłem na wypromowanie mniej znanych atrakcji i połączenie ich w bardzo zgrabną wycieczkę. Mowa o Szlaku kościołów drewnianych wokół Puszczy Zielonka, obejmującym obszary na północny-wschód od Poznania (okolice Skoków, Kiszkowa, Kłecka i Gniezna). Korzystając z pięknej, złotej jesieni postanowiliśmy objechać jego część (jest to szlak rowerowo-samochodowy). Wam również polecamy podzielić sobie wycieczkę tym szlakiem na kilka krótszych wypadów, ponieważ cała trasa liczy około 80 km, a z dojazdami robi się grubo ponad 120 km.

Czytaj dalej

Ostrów Lednicki – gdzie mieszkał Mieszko (od czasu do czasu)

Spór o to, gdzie była pierwsza stolica Polski i gdzie Mieszko I przyjął chrzest jest równie stary co badania historyczne. Lokalni patrioci z Poznania i Gniezna klną się na wszystkie świętości, że to u nich Mieszko i Bolesław mieli swoją główną siedzibę. Jednak prawda jest taka, że w ich czasach czegoś takiego jak stała stolica nie było, a ośrodek władzy podróżował wraz z księciem po głównych grodach państwa. Chodziło o to, żeby władca mógł wszędzie zamanifestować swoją obecność i rządzić skutecznie, a w jednym grodzie pozostawał na tyle krótko, żeby jego świta nie ogołociła go z zapasów jadła i napitków.

Czy Mieszko tu mieszkał?

Ruiny rezydencji księcia i kaplicy pałacowej

Wśród naczelnych grodów były Poznań, Gniezno, Giecz, Grzybowo oraz oczywiście położony na wyspie na jeziorze w połowie drogi między Gnieznem i Poznaniem Ostrów Lednicki. Obok Gniezna to kluczowy punkt Szlaku Piastowskiego i absolutny klasyk wycieczek szkolnych. Miejsce to odwiedzaliśmy oczywiście już wcześniej, ale po kilku latach wypadało wrócić by odświeżyć wspomnienia i sprawdzić, czy coś się zmieniło na wyspie władców.

Czytaj dalej

Borzykowo – na carskiej granicy

Przyzwyczailiśmy się, że Rosja to kraj dość odległy, tymczasem do czasów I wojny światowej wystarczyło pojechać kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód od Poznania, aby stanąć na granicy pomiędzy Cesarstwem Niemieckim (a konkretnie Wielkim Księstwem Poznańskim) a Imperium Rosyjskim. Na skutek postanowień Kongresu Wiedeńskiego Wielkopolska została podzielona na dwie części. Większa, z Poznaniem, Lesznem i Piłą została włączona do Królestwa Prus, a pozostała, z Kaliszem i Koninem stała się częścią tzw. Kongresówki.

Borzykowo, przejście graniczne

Borzykowo, przejście graniczne

Ślady tego podziału widoczne są do dziś – w architekturze, układzie pól, gęstości linii kolejowych czy zwyczajach. Jest jednak miejsce, które bardziej namacalnie przypomina o czasach, kiedy dotychczasowi sąsiedzi stali się nagle obywatelami dwóch różnych państw. W miejscowości Borzykowo, przy drodze wojewódzkiej nr 442 pomiędzy Pyzdrami a Wrześnią odtworzono dawne przejście graniczne. Nie jest to z pewnością atrakcja, dla której należy zrobić osobną wycieczkę, jednak jadąc w tym kierunku na pewno warto zboczyć z trasy, żeby ją zobaczyć.

Czytaj dalej

Giecz – gród pierwszych Piastów

Do Giecza wybraliśmy się w zeszłym roku nieco przypadkiem. Plan na ten dzień zakładał wyjazd na festiwal archeologiczny do Biskupina, ale odbywający się tego samego dnia w Poznaniu maraton rowerowy spowodował prawie dwugodzinny postój w korku i tak daleko jechać nie było sensu. No ale jak się okazało nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!

Giecz, chociaż z historycznego punktu widzenia to jedno z najważniejszych miejsc związanych z początkiem państwa polskiego, to jednak położony dość mocno na uboczu od szalenie popularnego Szlaku Piastowskiego nadal czeka na swoje odkrycie, stojąc w wielkim cieniu Gniezna czy Ostrowa Lednickiego. Szczerze mówiąc, podczas naszej wizyty tam wczesną jesienią zeszłego roku spotkaliśmy zaledwie jedną parę turystów, a pani z kasy muzeum była bardzo zadowolona widząc gości. Z drugiej strony, taka sytuacja wymusiła na zarządcy obiektu (jest to oddział Muzeum Pierwszych Piastów) przygotowanie czegoś nowatorskiego, co pozwoliłoby uatrakcyjnić zwiedzanie. I tym razem okazało się, że proste pomysły dają często najlepsze rezultaty.

Czytaj dalej