Jarocin – i wszystko gra

Trzeba przyznać, że dawno nie było żadnego posta na naszym blogu, za co musimy Was przeprosić. Z czasem u nas niestety nieco gorzej, co jednak nie znaczy, że nie mamy czego wspominać i czym się z Wami podzielić. Jak pewnie widzieliście, odwiedziliśmy nie tak dawno Paradę Parowozów w Wolsztynie, a ci którzy również tam dotarli wiedzą, że impreza, choć bardzo udana, skończyła się gisówą i gradobiciem. Fakt, że wiosna 2017 nie rozpieszcza nas pogodą. Mieliśmy jednak spore szczęście i udało się wykorzystać jedyny w pełni letni weekend tego roku (1-2 kwietnia) na wycieczkę – tym razem na celowniku znalazł się Jarocin.

DSC_0342

Warto wspomnieć, jaka była geneza tej wycieczki. Otóż tydzień wcześniej byliśmy w Jarocinie przejazdem w drodze na południe województwa łódzkiego, gdzie odwiedzaliśmy rodzinne strony koleżanki. W Jarocinie zjechaliśmy z trasy celem posilenia się w jednej z miejscowych pizzerii. Okazało się, że centrum miasta jest bardzo urokliwe, pełne życia, a do tego przepięknie oświetlone wieczorem. Jak łatwo się domyślić w tym momencie Jarocin wskoczył na naszą listę „must see” 🙂

Czytaj dalej

Wielkanocnie w Szreniawie

Jak pewnie zauważyliście, mamy dość spore zamiłowanie do różnego rodzaju jarmarków czy targów, szczególnie tych, na których można dostać regionalne wyroby i różnego typu rękodzieło. Niestety, na co dzień są to rzeczy albo trudno dostępne – na typowych targach w Polsce króluje chińska tandeta, albo niesamowicie drogie  (np. w ultrahipsterskich sklepach w Poznaniu, gdzie za mały słoik miodu można zapłacić nawet i 40 zł).

DSC_0401

Dlatego też nie mogliśmy opuścić corocznego Jarmarku Wielkanocnego  w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie, na którym oprócz straganów czeka zawsze animacja (czasem przaśna, czasem bardzo edukacyjna, jak również sporo dobrego jadła do futrowania na miejscu. Okazało się, że był to świetny sposób na spędzenie niedzieli! Podobnego zdania są tez zapewne tysiące innych ludzi, którzy wybrali się do Szreniawy.

Czytaj dalej

Śnieżycowy Jar po raz drugi

O rezerwacie Śnieżycowy Jar pisaliśmy już na naszym blogu, a pierwszy wpis na ten temat znajdziecie tutaj. Miejsce to jednak jest tak fantastyczne, że wracamy tam w zasadzie co roku. Tym bardziej, że moment w którym zakwita śnieżyca wiosenna to widomy i niezawodny znak, że wiosna jest już naprawdę blisko. Dodatkowym atutem jest to, że rezerwat Śnieżycowy Jar jest oddalony od Poznania zaledwie o około 30-45 minut jazdy, co jest niewątpliwie zaletą 😉

DSC_0284

Dla przypomnienia Śnieżycowy Jar to florystyczny rezerwat przyrody o powierzchni 9,27 ha położony w dolinie strumienia w pobliżu Murowanej Gośliny. O jego wyjątkowości świadczy to, że jest to jedno z zaledwie kilku miejsc na nizinach, gdzie na początku marca kwitnie masowo śnieżyca wiosenna – gatunek drobnego, białego kwiatu, który jest typowym gatunkiem górskim. Nie wiadomo jak znalazł się w Wielkopolsce, ale istnieją poważne przesłanki aby domniemywać, że został tutaj posadzony ludzką ręką. Tyle suchych faktów 😉

Czytaj dalej

Arendel – kawałek Norwegii w Wielkopolsce

Czasami podczas naszych wycieczek kierujemy się w miejsce, które było w planach od dawna,  innym razem natomiast pomysł na weekendowy wypad przychodzi spontanicznie, na przykład po otrzymanej rekomendacji. Tak właśnie było tym razem, kiedy to pojechaliśmy w okolice Zagórowa (pow. słupecki) gdzie od wiosny 2016 roku działa niesamowicie urzekające miejsce – wioska norweska Arendel.

img_5510

Czym jest Arendel? To w zasadzie rodzaj agroturystyki, jednak bardzo odległej od typowych dla Polski gospodarstw. Tak naprawdę mamy do czynienia z  małą wioską, jakby żywcem przeniesioną z Norwegii i ulokowaną na skraju zacisznego lasu. Pomysł oryginalny, może nawet nieco szalony, ale na pewno wyrosły z pasji, jako że za powstaniem tego miejsca stoi dwoje ludzi absolutnie zakochanych w kulturze Norwegii.

Czytaj dalej

Puszcza Zielonka na zimowy spacer

W tym roku zima, przynajmniej jak do tej pory, okazała się niezbyt śnieżna, chociaż pogoda jest też wyjątkowo zmienna. Udało się nam jednak wykorzystać jeden z weekendów, a konkretnie ostatni weekend roku 2016. Jako, że jest to też okres najkrótszych dni w roku to raczej nie było opcji na szczególnie dalekie wypady. Na szczęście o rzut beretem od naszego rodzinnego Poznania jest Puszcza Zielonka, którą doskonale znamy, ale nie znaczy to, że nie warto odwiedzić jej po raz kolejny.

dsc_0161

Późne popołudnie na skraju Puszczy Zielonki

Tym razem ponownie wybraliśmy się do samego serca puszczy, jaką jest Zielonka – osada, od której cały obszar wziął swoją nazwę. Jest to idealny punkt wypadowy w zasadzie w każdym kierunku, jako że las ciągnie się na kilka kilometrów w każdą stronę. Dobrym pomysłem na niezbyt długi spacer, ale też wycieczkę z kijkami lub nawet rekreacyjna przebieżkę jest trasa z Zielonki do Głęboczka i z powrotem, która w sumie liczy około 9 km.

Czytaj dalej

Iwno i Czerniejewo – perły w błocie

Na pewno intryguje was powyższy tytuł… i słusznie! Otóż po raz pierwszy odkąd prowadzimy bloga Wielkopolska Nieznana musimy podzielić się z wami negatywnymi wrażeniami z jednej z naszych wycieczek. Wiadomo, nie zawsze wszystko działa jak w zegarku, podobnie jak trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że zagospodarowanie turystyczne i oferta dostępna u nas nadal znacznie odbiegają od tych znanych nawet z sąsiednich krajów, niemniej tym razem byliśmy najpierw rozczarowani, a później zaszokowani.

img_5023

Pałac w Czerniejewie z bliska

Ale do rzeczy! Jako, że dzień był zimny, październikowy postanowiliśmy zobaczyć dwa obiekty punktowe. Pierwszym było Iwno – wieś w pobliżu Kostrzyna – znane z pałacu oraz działającej przy nim stadniny koni. Drugim przystankiem było Czerniejewo, w którym mieliśmy okazję być wcześniej już kilka razy i które również słynie przede wszystkim z okazałego pałacu wraz z parkiem i dawnym folwarkiem.

Czytaj dalej

Rogale świętomarcińskie – ranking subiektywny

Dzień 11 listopada jest w przeważającej części Polski jednoznacznie kojarzony z Narodowym Świętem Niepodległości. To bardzo ważna rocznica dla naszej historii, niestety tego dnia wychodzi jak na dłoni, że jesteśmy nadal trochę narodem smutów, bo zamiast radości mamy głównie smętne uroczystości, smutnych panów składających wieńce oraz poważne nabożeństwa w kościołach. Na szczęście w Poznaniu jest inaczej. 11 listopada to także Dzień Świętego Marcina – patrona jednej z głównych ulic w centrum miasta (ulicy Święty Marcin, a nie Świętego Marcina!). Tego dnia co roku przez centrum przewala się barwny korowód prowadzony przez samego świętego na białym koniu.

rogal

Rogal świętomarciński

Wydarzeniu temu towarzyszą koncerty, animacje i pokazy fajerwerków. Jest fajnie i zupełnie jak w miastach europejskich, gdzie żywa jest tradycja ulicznego karnawału. Najważniejszym symbolem tego święta są jednak niewątpliwie rogale świętomarcińskie. Pisaliśmy o nich już dawno temu w dziale „Smaki Wielkopolski”, więc na pewno doskonale już wiecie, jaka jest ich geneza, skąd bierze się smak i kto pilnuje receptury. Dzisiaj będzie więc inaczej – specjalnie dla Was przygotowaliśmy nasz subiektywny ranking rogali! Doceńcie to, bo nie lada poświęceniem było zjeść siedem różnych rogali (oczywiście nie na raz!) 😉

Czytaj dalej