Słowianie i Cystersi z Lądu

„Ląd na horyzoncie” – krzyczał ze sceny konferansjer podczas Festiwalu Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej w Lądzie nad Wartą, na który wybraliśmy się wczoraj. Byliśmy go bardzo ciekawi, jako że tak jak doskonale znamy imprezy z Grzybowa, Giecza czy Biskupina, tak na festiwalu w Lądzie nie mieliśmy jeszcze okazji być.

DSC_0362

Pierwotnie mieliśmy się na niego wybrać w niedzielę, ale ostatecznie wylądowaliśmy w Lądzie wczoraj, co okazało się dobrym wyborem, bo pogoda była genialna, czego nie można powiedzieć o tym co widzimy za oknem dziś. W ogóle był to dzień niebywałego szczęścia, bo w zapchanej odwiedzającymi do granic możliwości wsi trafiło się nam miejsce parkingowe 15 metrów od wejścia. Nie żeby to było najważniejsze tego dnia, ale odrobina komfortu jeszcze nikomu nie zaszkodziła 😉

DSC_0567

Was pewnie bardziej interesuje to, czy impreza się nam podobała – zdecydowanie tak! Jako miłośnicy historii i rekonstrukcji historycznej mieliśmy tam sporo do zobaczenia, ale jeśli ktoś celowałby po prostu w rodzinny piknik z historią w tle to na pewno też wyszedłby zadowolony. Ostatecznie, jeśli nie porwałyby go pokazy rzemiosła czy walki w kręgu to zawsze można było coś zjeść, kupić partnerce ręcznie robione kolczyki czy (tak, Ania też dostała!) tudzież naleśnik z miodem dla dziecka. Porównując ten festiwal np. z Grzybowem, impreza w Lądzie jest nieco mniej edukacyjno-archeologiczna, a bardziej rozrywkowa. Zdecydowanie więcej tu też stoisk z balonami, watą cukrową i piwkiem z nalewaka.

DSC_0550

Trzeba przyznać, że frekwencja na pewno dopisała, zarówno jeśli chodzi o drużyny, które zjechały do Lądu, jak i o gości festiwalu. Imprezę można by podzielić na trzy strefy: pierwsza to wspomniana „aleja handlowa”, druga to obszar grodu i podgrodzia – tam działo się najwięcej, trzecia to teren klasztoru i klasztorne ogrody.

DSC_0563

Ania i jej zbrojna obstawa 🙂

W grodzie i podgrodziu, jak zawsze na podobnych imprezach, spotkaliśmy wuchtę pozytywnie zakręconych osób, które swój czas zamiast spędzać przed telewizorem poświęcają np. na ćwiczenie obróbki rogu, odtwarzanie technik odlewania metalu w dymarkach czy kaletniczą robotę z użyciem metod sprzed wieków. Nie mogło też zabraknąć walk wojów. Sport to fajny, ale nieco groźny, czego dowodem była chociażby konieczność zszycia rany u jednego z uczestników. Trzeba przyznać, że nie wyglądał na bardzo przejętego, co każe przypuszczać że zawczasu odpowiednio znieczulili go miodem 😉

DSC_0375

W klasztorze, jak to w klasztorze było spokojniej (na pewno liczne tabliczki przypominające o zakazie picia alkoholu odegrały w tym pewną rolę). Tu też jednak było bardzo ciekawie. Przede wszystkim podczas festiwalu klasztor otwiera się dla zwiedzających, dzięki czemu każdy może zwiedzić piękne krużganki czy zajrzeć do arcyciekawej gotyckiej kaplicy św. Jakuba. Przy okazji w środku odbywały się pokazy kaligrafii, czerpania papieru oraz dostępna była wystawa tematyczna. Z kolei w ogrodach oferowano „klasztorne jadło”, choć obecne w menu nuggetsy z frytkami są raczej mało cysterskie. Znacznie lepszy klimat robiło tatarskie jedzenie z jurty, a konkretnie bułki faszerowane mięsem i warzywami. Prosta strawa, ale zacna i niesamowicie sycąca.

DSC_0332

O, to właśnie uczyniło nasz obiad!

Dla nas atrakcją było też po prostu przejście się po klasztornych ogrodach, która ewidentnie elegancko skoszono i uporządkowano na ten weekend. Odrobina ciszy i zieleni dobrze robi każdemu zwłaszcza jeśli tak jak my, na co dzień mieszka w centrum dużego miasta. Przy okazji jest to dobry punkt do robienia panoram z rozlewiskami Warty w tle. Jedynym, co przerywało cisze były wystrzały ze średniowiecznej bombardy, która stała obok kościoła. Głowy za to nie damy, ale mocno się nam wydaje, że była to armata z pobliskich Pyzdr, czyli miasta, gdzie po raz pierwszy odnotowano użycie tej broni na ziemiach polskich.

DSC_0480

A to już w części klasztornej – warsztaty robienia papieru czerpanego

Podsumowując, zdecydowanie warto było przejechać 90 km, aby dotrzeć na festiwal. W przyszłym roku też na pewno tam zajrzymy, co i Wam mocno polecamy. Dobrym wyznacznikiem jest to, że spędziliśmy w Lądzie około 5 godzin, aż do końca pierwszego dnia, a spokojnie można by posiedzieć jeszcze trochę. Inna rzecz, że pewnie najlepsza zabawa zaczyna się, kiedy już turyści rozjadą się do domów 🙂

DSC_0468

Były też atrakcje nieco… osobliwe

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Słowianie i Cystersi z Lądu

  1. Byłam w Lądzie i miejsce to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. 🙂 Szkoda, że nie dotarłam jeszcze na Festiwal – do nadrobienia!
    Swoją drogą – myśleliście nad dodaniem na bloga wyszukiwarki lub spisu miejsc, gdzie już byliście? 🙂 Jeszcze bardziej ułatwiłoby to wyszukiwanie. Ewentualnie fajnym pomysłem byłoby podlinkowanie punktów na mapce do poszczególnych postów.

    Polubione przez 1 osoba

    • Tak, mapka wymaga zdecydowanie uporządkowania, aktualizacji, a dodanie linków do punktów na mapie jest doskonałym pomysłem 🙂 Trzeba jednak pamiętać, że nie wszystkie odwiedzone miejsca mają osobne wpisy. Mniejsze atrakcje czasami trafiają tylko na naszego Fejsbuka 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s