Iwno i Czerniejewo – perły w błocie

Na pewno intryguje was powyższy tytuł… i słusznie! Otóż po raz pierwszy odkąd prowadzimy bloga Wielkopolska Nieznana musimy podzielić się z wami negatywnymi wrażeniami z jednej z naszych wycieczek. Wiadomo, nie zawsze wszystko działa jak w zegarku, podobnie jak trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że zagospodarowanie turystyczne i oferta dostępna u nas nadal znacznie odbiegają od tych znanych nawet z sąsiednich krajów, niemniej tym razem byliśmy najpierw rozczarowani, a później zaszokowani.

img_5023

Pałac w Czerniejewie z bliska

Ale do rzeczy! Jako, że dzień był zimny, październikowy postanowiliśmy zobaczyć dwa obiekty punktowe. Pierwszym było Iwno – wieś w pobliżu Kostrzyna – znane z pałacu oraz działającej przy nim stadniny koni. Drugim przystankiem było Czerniejewo, w którym mieliśmy okazję być wcześniej już kilka razy i które również słynie przede wszystkim z okazałego pałacu wraz z parkiem i dawnym folwarkiem.

Pierwszym przystankiem po przyjeździe do Iwna był kościół pw. Matki Boskiej Szkaplerznej. Nie sposób go przegapić, jako że wysoka wieża jest doskonale widoczna i trzeba przyznać, że to właśnie jej widok z drogi ekspresowej S5 był inspiracją do odwiedzenia miejscowości. Kościół został wzniesiony w latach 1778-80 z fundacji Franciszki ze Skoroszewskich Krzyckiej. Jest wybudowany na planie krzyża greckiego, z wysoką, typowo barokową wieżą.

img_4926

Kościół w Iwnie

Szkoda, że był akurat zamknięty, bo zawsze fajnie, jeśli można choć szpycnąć do środka, szczególnie że według opisów jakie czytaliśmy zawczasu wyposażenie jest dość ciekawe. Prawdziwy hit znajduje się jednak obok kościoła. Można by się w tym miejscu spodziewać różnych rzeczy: parkingu, placu zabaw czy małego skweru, jednak przy kościele w Iwnie jest… prywatny plac manewrowy do nauki jazdy. Zupełnie otwarty i dostępny dla każdego. Oryginalne 🙂

Na tym pozytywne wrażenia z Iwna się kończą. Sama wioska robi ogólnie wrażenie dosyć smutnej i zaniedbanej. Przypuszczamy, że był tu kiedyś PGR, a stagnacja i pewien marazm jest typowy dla takich wsi. Udaliśmy się jednak do głównego punktu wizyty, czyli pałacu.

img_4943

Pałac w Iwnie

Neorenesansowy pałac pochodzi z lat 1851-55 i powstał dla Józefa Mielżyńskiego, kuzyna Seweryna Mielżyńskiego (tego, który ma swoją ulicę w Poznaniu). Został przebudowany na początku XX wieku. Pierwsze wrażenie jest nawet pozytywne, bo budowla jest okazała, z ładnymi proporcjami. Gorzej, jeśli zagłębimy się w detale. Dziedziniec wylany kiepskiej jakości asfaltem, tynk na fasadzie spękany, śmietnik na widoku. Trochę gemela.

To jednak nic w porównaniu z wnętrzem. Trzeba w ogóle nadmienić, że wszystkie drogowskazy na pałac mówią o znajdującej się tam restauracji. Ta jednak od około pół roku nie działa – pałac można tylko wynająć na imprezę (typowa przywara takich obiektów w Polsce). Można jednak bez problemu wejść do środka, gdyż nikt go nie pilnuje. Są tam między innymi biura stadniny, jednak w weekend, jak sądzimy, nieczynne.

img_5012

Remont pilnie potrzebny

Sama sala balowa była zamknięta, ale udało się wejść na piętra. Tam zamiast „wersalu” czeka raczej głęboki PRL i meble w stylu „późny Gierek”. Zapuszczone podłogi, jakieś telewizory stojące w kącie i niemal śladu człowieka. Spotkaliśmy tylko jednego po wyjściu na balkon na drugim piętrze – co prawda zdziwił się naszym widokiem, ale trudno powiedzieć, jaka była jego rola. Szczególnego uroku pałacowi dodawało zwłaszcza wystawiona za okno w foliowym worku wałówka, z margaryną i konserwą tyrolską w składzie.

img_5014

Ekskluzywne wnętrza pałacowe…

Obiekt reklamuje się jako miejsce na wesela i imprezy rodzinne. No cóż, my zaprosilibyśmy tam co najwyżej tę mniej lubianą część familii 😉 Można sobie wyobrazić, jak mogłoby wyglądać to miejsce, gdyby trochę o nie zadbać i gdyby działo się tu coś więcej niż nieco snobistyczne wesela i komunie.

img_4998

Ciekawość zawiodła nas również do pobliskiej stadniny koni. Ta wygląda dużo lepiej niż sam pałac i nawet kręciło się tam trochę ludzi. Co prawda sądziliśmy, że jest to zdecydowanie większy obiekt – znając chociażby stadninę w Racocie – jednak na pewno warto się przyjrzeć. Musimy tam kiedyś zajrzeć w ciepłej porze roku, kiedy na pewno amatorów rekreacji w siodle jest znacznie więcej.

img_5011

Zabudowania stadniny koni w Iwnie

Mówi się – trudno. Na poprawę nastroju wybraliśmy się do Czerniejewa. Jak pisaliśmy na wstępie, miejsce to jest nam doskonale znane, bo byliśmy tam wcześniej już ze trzy razy. Czerniejewo jest znane głównie ze względu na bardzo okazały, późnobarokowy pałac wzniesiony w latach 1771-1775 dla Jana Lipskiego według projektu architekta Ignacego Graffa. Później pałac przeszedł kilka przebudów, które nadały mu cechy neoklasycystyczne. Poza główną bryłą budowla ma dwie oficyny z galeriami oraz dwa okazałe dziedzińce. Wokół znajduje się sporo innych budynków, a z tyłu pałacu – park. W okresie PRL był tu przez pewien czas dom dziecka, później hotel PGR-u, a obecnie hotel i centrum konferencyjne.

Tutaj warto nadmienić, ze całe miasto Czerniejewo ma bardzo ciekawy układ, a jego główna ulica jest jednocześnie aleją prowadząca z centrum miejscowości do pałacu – schemat znany z takich miejsc jak sam Wersal czy Schoenbrunn.

img_5034

Park w Czerniejewie zawsze przyjemny 🙂

W lecie na ogół przyjeżdżaliśmy na spacer po okolicy, tym razem jednak zależało nam na zrobieniu kilku zbliżeń ciekawej architektury pałacu. I tu zaczęły się cyrki! Po zrobieniu dosłowni dwóch ujęć nagle na dziedzińcu pojawił się „pan umyślny” w polarze z logo pałacu, krzycząc z oddali, że robienie zdjęć jest płatne, a tak w ogóle to jest zakaz wchodzenia na dziedziniec, bo właściciel obiektu sobie tego nie życzy.

img_5020

Trzeba dodać, że dziedziniec nie ma żadnej bramy, ani żadnych oznaczeń o zakazie wstępu. Zresztą, gdyby takowe były, to poziom absurdu byłby jeszcze większy, bo pałac w Czerniejewie żyje z gości – konferencyjnych, weselnych i restauracyjnych. Wyrzucanie turystów i straszenie ich opłatami za amatorskie zdjęcia to raczej słaby pomysł na biznes i dowód na archaiczne, choć niestety typowo polskie myślenie, wg którego „człowiek = intruz”. Żeby było zabawniej, pałac jest szeroko reklamowany przez powiat gnieźnieński jako element ich Szlaku Pałaców i Dworów. Ciekawe czy władze powiatu wiedzą, że turyści (a byli tam też ludzie z innych regionów) są szczuci i wyganiani.

Już na tym etapie pojawił się u nas spory niesmak, ale zdecydowaliśmy się usiąść na obiad w przypałacowej restauracji Wozownia. Swego czasu to było jedno z naszych ulubionych miejsc w tej okolicy, z naprawdę dobrymi obiadami i przyjaznymi cenami. Niestety, tym razem nie udało się nam tego zweryfikować. Po 25 minutach czekania na kelnera (kręcili się po Sali cały czas) uznaliśmy, ze dalsze siedzenie nie ma sensu. Z całej wycieczki został tylko spacer po parku i obiad zjedzony w domu.

img_5042-kopia

Pałac w Czerniejewie od strony ogrodu

Cała ta sytuacja jest osobiście przykra, ale z punktu widzenia rozwoju turystyki w Wielkopolsce jest szokująca i irytująca. Pałac w Czerniejewie to jedno z najciekawszych i najbardziej imponujących miejsc w regionie. Przy dobrym zarządzaniu mógłby być jak komercyjna wersja Rogalina – konferencje, imprezy, ale też restauracja, zwiedzanie, otwarte eventy. No właśnie – przy dobrym zarządzaniu i pomyśle.

Co zjeść, co wypić?

Jeszcze rok temu napisalibyśmy entuzjastyczną recenzję restauracji Wozownia w Czerniejewie, ale jak się pewnie domyślacie, musimy tą opinię mocno zweryfikować. Poza tym nie ma niestety w okolicy innych, wartych uwagi restauracji. Dobrze zjecie dopiero w Kostrzynie.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Iwno i Czerniejewo – perły w błocie

  1. Szczerze powiem, ze czepiacie się pierdol! Jeśli chodzi o pałac w Iwnie, skoro tak fajnie go krytykujecie zastanowcie się lepiej skąd niby wziąć pieniądze na remont! Budynek podlega pod konserwatora zabytków i niestety nie jest łatwo zdobyć zgodę na remont tak ważnej budowli a o pieniądzach to już nie wspomne! Poza tym jak widać z Waszego artykułu zbyt dużego pojęcia o miejscowosci i jego historii niestety ale nie macie, wiec czasami lepiej nie pisać nic niż pisać głupoty ! (To tak na przyszłość ) Zobaczyliscie w Iwnie TYLKO 2 budowle i moim zdaniem z takim „zwiedzaniem” to możecie conajwyzej napisać notkę do zeszytu, a nie wypowiadać się na forum!

    Lubię to

    • No cóż, trzeba się zmierzyć z faktami, że w Iwnie są de facto trzy tzw „points of interest”: pałac, kościół i stadnina i to te trzy obiekty budują wizerunek tej niewielkiej miejscowości. To jest blog turystyczny i pod tym kątem prowadzone są obserwacje. Co mają oglądać turyści? Prywatne domy i obejścia? Sklep spożywczy czy popadającą w ruinę gorzelnię po dawnym majątku?
      Żadna, nawet pasjonująca historia nie zainteresuje turystów, jeśli jedyne co zobaczą to zaniedbany park, dziurawy asfalt i rozczarują się kierując drogowskazami na restaurację, która jest od dawna nieczynna.
      W promieniu 50 km od Poznania jest wiele przykładów dworów i pałaców, które są ładnie odremontowane. Oczywiście, wiele leży też w zupełnej ruinie, ale to już często wina zawirowań historii. Tak czy inaczej prosimy dopatrywać się pozytywów – parafrazując tytuł posta – pałac to perła, trzeba ją tylko oczyścić i wyeksponować 🙂

      Lubię to

  2. Jadąc do Iwna radziłbym zapoznać się najpierw z historią tej miejscowości a nie wypisywać takie głupoty. Czepiacie się strasznych szczegółów. Aż żal czytać ten artykuł. Najwidoczniej w złym czasie przyjechaliscie że nikogo nie było. Zawsze gdy ja jestem ktoś wokół się kręci. Co do śmietnika to waszym zdaniem ma stać w środku? Bo tego nie rozumiem. Przykro się robi gdy tak źle opisujecie tą miejscowość. Polecam przyjechać w maju na przykład na błękitną wstegę. Na koniec jeszcze dodam ze obraziliście ludzi którzy organizują tu swoje wesela.

    Lubię to

    • Mam przedziwne zdanie, że „Mieszkaniec” i „Mieszkanka” to ta sama osoba, jak również cień podejrzeń iż kryje się za tym ktoś związany z samym hotelem 🙂
      Tak czy inaczej, to jest subiektywny blog i subiektywne zdanie. Skoro coś jest obiektem turystycznym, oznakowanym przy drodze i opisanym w przewodnikach to powinno być równie atrakcyjne niezależnie od pory dnia czy roku. Nie chodzi o to, żeby „ktoś się kręcił” ale żeby była albo stała obsługa (zwłaszcza jak drogowskazy mówią o restauracji, które de facto nie istnieje) albo informacja, że obiekt jest nieczynny. To, że kogoś nie razi dziadostwo i gemela – jego sprawa, nas razi tak więc odczucia po minionej wizycie były negatywne.
      Zapewne wybierzemy się do Iwna jeszcze w przyszłości, bo przecież żadnego miejsca nie można definitywnie skreślić. Kto wie, może drugi raz odczucia będą lepsze.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s