Grodziskie Piwobranie

O piwie grodziskim (znanym tez jako Grodzisz lub Grätzer), czyli jedynym w 100% rdzennie polskim gatunku złocistego napoju, a także symbolu kulinarnego dziedzictw Wielkopolski pisaliśmy już jakiś czas temu. Dzisiaj powrócimy poniekąd do tego tematu, a to za sprawą festiwalu pod nazwą Grodziskie Piwobranie, który oczywiście odbywał się w Grodzisku Wielkopolskim.

IMG_2748

Piwobranie to oczywiście nie tylko piwo grodziskie, ale także okazja do spróbowania wielu innych regionalnych gatunków i marek. Dla nas była to jednak przede wszystkim idealna okazja do zwiedzenia całego miasta i poznania jego historii. Zwłaszcza, że z okazji festynu zwiedzającym udostępniono wnętrza grodziskiego browaru – tego, który po reaktywacji znowu produkuje piwo, będące najważniejszym symbolem miasta.

IMG_2692

Słód to podstawa warzenia dobrego piwa

Do Grodziska wybraliśmy się pociągiem, nie tylko ze względu na to, że konsumpcja piwa oraz jazda samochodem niekoniecznie powinny iść ze sobą w parze, ale też dlatego, że miasto dysponuje bardzo wygodnym połączeniem z Poznaniem za sprawą szynobusów Kolei Wielkopolskich. Notabene to ta sama linia, która prowadzi do Wolsztyna – ci z Was, którzy jechali pociągiem np. na Paradę Parowozów wiedzą, że jest to trasa bardzo atrakcyjna krajobrazowo. Poza tym, z dworca w Grodzisku do centrum idzie się nie dłużej niż 10-15 minut.

Wizytę w mieście zaczęliśmy od zwiedzenia browaru przy ulicy Poznańskiej, tak aby załapać się jeszcze na godziny otwarte. Budynki w których warzone jest piwo są zabytkiem same w sobie, gdyż liczą sobie około 100 lat. Są to oryginalne pomieszczenia, w których browar działał także wcześniej. W Grodzisku znaleźć można jeszcze kilka innych obiektów z nadal widocznymi szyldami Piwa Grodziskiego – dawną słodownię czy rozlewnię, ale obecnie są wykorzystywane na inne, mniej atrakcyjne cele.

IMG_2699

Wnętrze browaru w Grodzisku

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem był fakt, że wejście do browaru było bezpłatne. Jedyne ograniczenie to wiek 18 lat, ale z tym akurat nie mieliśmy problemu 😉 Trasa zwiedzania odpowiadała z grubsza procesowi produkcji piwa. Począwszy od magazynów słodu, przez warzelnię (z trzema kadziami: zacierną, filtracyjną i warzelną), aż po fermentację w otwartych kadziach. Można też było przyjrzeć się maszynerii w piwnicach browaru, oraz zapoznać się bliżej ze składnikami piwa: różnymi gatunkami słodu i chmielu. Wszystko dodatkowo było okraszone komentarzami pracowników browaru.

IMG_2830

Grodziskie Piwobranie

Po obejściu całego browaru przyszła kolej na miasto oraz oczywiście degustację festiwalowych napitków. Zaraz obok browaru na Poznańskiej warto zwrócić uwagę na świeżo odsłonięty pomnik Antoniego Thuma, zasłużonego dyrektora browarów wywodzącego się z austriackiej rodziny o wieloletnich tradycjach piwowarskich.

IMG_2744

Ratusz na rynku

Z tego miejsca jest w zasadzie rzut beretem na rynek. W tym centralnym punkcie miasta od samego wejścia rzucają się w oczy dwa obiekty. Pierwszy to ratusz pochodzący z 1830 roku, gruntownie przebudowany w 1910. Jest on dość spory, jak na miasto tej wielkości. Co ciekawe, ponoć do budowy ratusza użyto między innymi cegły rozbiórkowej z dawnej wagi miejskiej – prawdziwa wielkopolska oszczędność.

Choć ratusz jest siedzibą władz miasta i sercem jego administracji, to jednak ważniejszy dla historii miasta i jego charakteru jest drugi obiekt – studnia św. Bernarda i stojąca obok figura mnicha. Studnia na rynku istniała z pewnością od średniowiecza. Według legendy Bernard z Wąbrzeźna (który wbrew nazwie studni nie jest świętym, ale błogosławionym), mnich z opactwa benedyktynów w Lubiniu miał przybyć do Grodziska w momencie, kiedy wszystkie studnie w mieście wyschły. Dostęp do świeżej wody był istotny nie tylko ze względu na codzienne potrzeby mieszkańców, ale też dla produkcji piwa. Zasmucony niedolą mieszkańców Bernard miał pobłogosławić studnię, z której trysnęło źródło doskonałej wody. Dla upamiętnienia tych wydarzeń co roku do lubińskiego opactwa wysyłano beczkę piwa.

Miło mieć taki przywilej! 🙂

IMG_2735

Studnia i figura Bernarda z Wąbrzeźna

Główne wydarzenia Piwobrania odbywały się w parku miejskim – dawnym parku dworskim, rozciągającym się wokół dworu rodziny Heyderów, obecnie siedziby muzeum. Kiedy tam przyszliśmy było jeszcze dość spokojnie, choć wszystkie stragany były już gotowe. Może to i lepiej, bo kilka godzin później tłum był szalony, a tak można było spokojnie pogadać z wystawcami. Po zaopatrzeniu się w dwa kufle grodzisza poszliśmy rzucić okiem do nieodległego Centrum Ekologiczno – Edukacyjnego. Miłe miejsce na spacer, a przy okazji dowód na bardzo aktywną postawę mieszkańców Grodziska, gdyż miejsce to powstało dzięki ich staraniom. Szczególnie warto podejść do stojącego na niewielkim wzniesieniu wiatraka koźlaka. Ten konkretny został specjalnie zakupiony i przywieziony do Grodziska, ma on jednak być pamiątką po czasach, gdy na obrzeżach miasta pracowało ponad 20 wiatraków.

IMG_2762

Zrekonstruowany wiatrak koźlak na obrzeżach miasta

Grodzisk to jedno z tych miast wielkopolskich, po których fajnie jest po prostu trochę pospacerować. Zadbane ulice, odnowione domy, kwiaty w donicach i dużo innej zieleni. Jak do tej pory jest to dla nas obok Wolsztyna jedno z przyjemniejszych miasteczek, które mieliśmy okazję odwiedzić.

Będąc w Grodzisku koniecznie trzeba przespacerować się głównym deptakiem miasta, czyli ulicą Szeroką. Łączy ona dwa historyczne centra dawnego Grodziska, tj. średniowieczne miasto lokacyjne oraz tzw. Nowe Miasto z XVI w., którego centrum stanowi dzisiejszy Plac Powstańców Wielkopolskich. To rzadki układ, tak więc warty odnotowania, a do tego wpisany na listę zabytków. Możecie też poszukać ulicy Przykop, której nazwa wskazuje, że oddaje ona dawny przebieg miejskiej fosy.

IMG_2820

Poewangelicki kościół pw. Najśw. Serca Pana Jezusa

Na placu tym wznosi się bardzo okazały kościół – dawny zbór ewangelicki, którego kamień węgielny położył osobiście cesarz Wilhelm II wraz z żoną Wiktorią. Sylwetka kościoła tworzy wspaniałą oś widokową z deptakiem. Z kolei w obrębie Starego Miasta najważniejszy jest kościół farny pw. św. Jadwigi Śląskiej. Obecna budowla w stylu manierystycznym pochodzi z połowy XVII wieku. Elegancka biała sylwetka robi wrażenie, aczkolwiek zdjęcie nie jest w stanie tego oddać, gdyż plac wokół kościoła jest niestety dość ciasny. Obok kościoła stoi starszy od niego budynek organistówki oraz okazałe pomnikowe drzewo.

IMG_2854

Kościół farny św. Jadwigi Śląskiej

Grodzisk jest żywym miastem i nawet w czasie trwania festiwalu, kiedy to pół miejscowości zwaliło się do parku, można było spotkać sporo osób na ulicy. Jest to też dobre miejsce na poszukiwanie i odkrywanie różnych „smaczków”, chociażby w postaci pomników, figur czy tablic, które chyba bardzo lubią w Grodzisku. Wśród nich jest oczywiście figura piwowara, ale żeby nie było że wszystkim w mieście rosną tylko piwne brzuchy, to spotkamy tam również  sylwetkę maratończyka. Choć jak wiadomo, brzuch nie jest od piwa, tylko na piwo!

IMG_2842

Jeszcze więcej Piwobrania

Z tą też myślą po obiedzie (o tym dalej) udaliśmy się raz jeszcze na Piwobranie. Tym razem ludzi był tłum, ale też atmosfera typowo biesiadna, łącznie z przygrywającą orkiestrą i tańcami w kółeczko. Bardzo fajnie, że impreza trzyma się browarów lokalnych i regionalnych, zamiast bić po oczach markami wielkich koncernów. Pewnie zostalibyśmy do późnego wieczora, ale trzeba było jeszcze zdążyć na pociąg do domu.

Co zjeść, co wypić?

Odpowiedź na pytanie co wypić jest w tym przypadku oczywista – Piwo Grodziskie, choć warto pamiętać, że ze względu na kwestie prawne jest ono obecnie produkowane pod nazwą Piwo z Grodziska. Receptura, a nawet etykieta pozostały te same co dawniej.

Osobną kwestią jest jednak gdzie to uczynić. W Grodzisku miejsc do zjedzenia czegokolwiek jest sporo, wiele z nich to jednak różne fast foody. Przyjemne wrażenie robi pizzeria Peppino, a na mniejszy głód cukiernia – kawiarnia Kachlicki.

Ostatecznie nasz wybór padł na znajdującą się nieco dalej od centrum (ul. Powstańców Chocieszyńskich) restaurację Masarnia. Tak, nazwa jest jak najbardziej adekwatna, bo restauracja mieści się w całkowicie przebudowanych zabudowaniach dawnej masarni. Knajpka jest bardzo elegancka w środku, ale przy okazji trzyma przyzwoity poziom cen. W karcie znalazły się dobre dania mięsne, a także pizza, robiona ponoć przez kucharza z Włoch. Serwuje też oczywiście grodzisza.

Jak dojechać?

Tak jak pisaliśmy na początku, tym razem wybraliśmy pociąg, co jest bardzo wygodne, aczkolwiek koleją do Grodziska dojedziemy jedynie z Poznania (przez Luboń, Stęszew) oraz z Wolsztyna.

Przez Grodzisk Wielkopolski przebiega droga krajowa 32 z Zielonej Góry do Stęszewa koło Poznania, gdzie łączy się z DK 5. Jadąc autostradą najlepiej zjechać na węźle Nowy Tomyśl i dalej jechać drogami wojewódzkimi 305 i 308. Również osoby jadące z okolic Leszna i Kościana mogą skrócić sobie dojazd drogą 308, zjeżdżając na nią w Czaczu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s