Licheń – bizantyjski przepych pośród kopalń

Położony w okolicach Konina niewielki Licheń jest prawdopodobnie jednym z najlepiej znanych i najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Wielkopolsce, choć od dawna towarzyszy mu też aura kontrowersji. Wszystko oczywiście za sprawą monumentalnej i ociekającej niewyobrażalnym przepychem Bazyliki Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski oraz towarzyszącego jej sanktuarium, które według szacunków każdego roku odwiedza około 1,5 miliona turystów i pielgrzymów.

IMG_3954

Bazylika w Licheniu w pełnej krasie

Tak czy inaczej, Licheń niewątpliwie jest jednym z miejsc w naszym regionie, które koniecznie trzeba zobaczyć, niezależnie czy kierują wami motywy religijne czy krajoznawcze. My wybraliśmy się tam latem i choć mniej więcej wiedzieliśmy czego się spodziewać, to jednak rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania. Postaramy się podzielić z wami szerzej naszymi wrażeniami.

A zatem od początku. Wrażenie robi nawet sam parking, zdolny pomieścić tysiące samochodów (był pełen), od którego na teren sanktuarium prowadzą monumentalne schody otoczone figurami aniołów. Po dotarciu na górę oczom odwiedzających ukazuje się dość spory, neogotycki kościół Św. Doroty, pochodzący z połowy XIX wieku. Obecnie jest to kościół parafialny, a naszym zdaniem również najładniejszy obiekt w całym sanktuarium – o eleganckiej, stylowej bryle i wyważonej formie. To właśnie tutaj do niedawna przechowywany był cudowny wizerunek Matki Boskiej, stanowiący podstawę dla rozwoju sanktuarium. Obraz ten był pierwotnie zawieszony w lesie w okolicy Grąblina i Lichenia przez Tomasza Kłossowskiego, który ciężko ranny w bitwie pod Lipskiem miał doświadczyć objawień.

IMG_3909

Kościół Św. Doroty

Za kościołem zaczynają się bardziej… specyficzne atrakcje tego miejsca. Większość terenu sanktuarium jest w zasadzie rozległym i dobrze utrzymanym parkiem. W jego obrębie znajduje się kilkadziesiąt rzeźb, pomników, kapliczek i innych symbolicznych budowli, pomiędzy którymi krążą zwiedzający.

Trudno pokrótce opisać wszystko co można tam zobaczyć, dlatego wybierzemy tylko co ciekawsze lub bardziej osobliwe obiekty. A osobliwości tu nie brakuje! Przede wszystkim co kilkadziesiąt metrów przy parkowych ścieżkach stoi jakaś rzeźba lub pomnik. Kilka z nich, choćby pomnik „Prymasa Tysiąclecia” kard. Wyszyńskiego, prezentuje dość wysoki kunszt artystyczny. Większość jednak wygląda jakby wyszły spod ręki niezbyt utalentowanego rzeźbiarza (delikatnie rzecz biorąc), do tego dość licha postura tych postaci robi wrażenie jakby nieco przyoszczędzono na surowcu rzeźbiarskim. Cóż, jakości nie ma, ale jest ilość. Poza wspomnianymi figurami aniołów spotkamy tu całą plejadę postaci: żołnierzy, kosynierów, zakonników, średniowiecznych rycerzy… Jest też naturalnie rzeźba Tomasza Kłossowskiego oraz Mikołaja Sikatki – drugiego słynnego licheńskiego wizjonera.

DSC_0392

Jedna z wątpliwej urody rzeźb w parku

Można powiedzieć, że im dalej w las tym robi się ciekawiej. W dalszej części kompleksu zaczynają bowiem dominować motywy narodowo-patriotyczne i martyrologiczne. Mamy tutaj kapliczkę poświęconą partyzantom z czasów ostatniej wojny, pomnik katyński, pomnik Powstania Warszawskiego, głaz Solidarności, a także model… celi śmierci głodowej. Na tle tego wszystkiego naprawdę interesująco prezentuje się jedynie kopia Kaplicy Ostrobramskiej z Wilna. A że mieliśmy okazję widzieć oryginał, z czystym sumieniem możemy stwierdzić, że jest to kopia naprawdę udana 🙂

IMG_3930

Szczypta martyrologii na każdym kroku

Po około dwóch godzinach spacerowania doszliśmy wreszcie do serca kompleksu – na plac przed główną bazyliką. Widok jest równie zdumiewający, co przytłaczający. Według szacunków sam plac pozwala pomieścić 250 tys. wiernych. Jednak bez wątpienia całą uwagę kradnie sama bazylika.

Rzadko na blogu piszemy, że coś jest „monumentalne” czy „kolosalne”, ale ten kościół – największy w Polsce – faktycznie tak należy określić. Architektonicznie jest to pięcionawowa bazylika wzniesiona na planie krzyża. Front stanowi ogromny portyk z dwunastoma kolumnami, które symbolizują apostołów. Do wejścia prowadzą 33 stopnie – jest ich tyle, ile lat żył Chrystus. Nad kolumnadą góruje wielka, złota kopuła. Z lewej strony korpusu dostawiona jest licząca 141 metrów wieża, a z prawej dzwonnica, na której zawieszono największy w Polsce dzwon Maryja Bogurodzica.

DSC_0437

Jeszcze większy rozmach i splendor znajdziecie wewnątrz. Ociekające złotem kolumny, złote zdobienia na ścianach, malowane freski i mosiężne kandelabry. Do tego jeszcze jeden, tak charakterystyczny dla Lichenia, akcent historyczno-narodowy: ławki stylizowane na skrzydła husarii. Problem jednak, że w tym przepychu niemal ginie słynący cudami obraz, który jak się wydaje, powinien być w sanktuarium najważniejszy.

IMG_3997

Wnętrze bazyliki z ławkami stylizowanymi na husarskie skrzydła

Sporo? To jeszcze nie wszystko, gdyż bazylika posiada równie rozległe podziemia. W nich znajdują się trzy kaplice: Św. Trójcy, Błogosławionych 108 męczenników i kaplica Piety. W głównym holu na tym poziomie zawieszono też kilkadziesiąt portretów postaci z historii Polski (z niewiadomych przyczyn wszystkich sportretowano jako smutnych i ponurych). Niestety to, co najbardziej uderza i zapada w pamięć, to tysiące mosiężnych tabliczek upamiętniających darczyńców i fundatorów. Wieść gminna niesie, że minimalny datek posiadacza tabliczki to 1000 zł.

IMG_4016

Zaledwie garść z tysięcy tabliczek upamiętniających fundatorów

Wejście do bazyliki to moment kulminacyjny, ale w Licheniu jest więcej do zobaczenia. Z pewnością warto wdrapać się (ewentualnie wjechać windą) na wieżę i zobaczyć panoramę okolic Konina, z doskonale widocznym zespołem elektrowni Pątnów-Adamów-Konin.

Choć popołudnie było już późne, udaliśmy się w jeszcze jedno bardzo popularne miejsce, mianowicie na Golgotę. Jest to sztucznie usypane z kamieni polnych wzgórze, poprzecinane labiryntem alejek i kapliczek-jaskiń. Tradycja budowy tak zwanych kalwarii jest równie długa, co piękna. Wystarczy wspomnieć choćby naszą wielkopolską Kalwarię w Ujściu, czy słynną dolnośląską kalwarię w Wambierzycach. Jednak w Licheniu nie znajdziecie ani misternej snycerki świętych figur, ani tym bardziej pełnych uroku kapliczek. Staniecie natomiast twarzą w twarz z kolekcją pstrokato pomalowanych postaci, jakby wyjętych z filmu klasy C lub kreskówki, po której dzieci boją się pójść spać…

IMG_4075

Takie obrazy czekają na odwiedzających licheńską Golgotę

Jak głosi przysłowie, musi być coś dla ducha i coś dla ciała. Regeneracji tego drugiego służą działające w obrębie sanktuarium restauracja i tania jadłodajnia oraz dom pielgrzyma. Natomiast po drugiej stronie muru funkcjonuje tak zwana prywatna inicjatywa, począwszy od budek z lodami i goframi, bar mleczny po spore targowisko, na którym kupicie zarówno różne dewocjonalia, jak i wszelkiego rodzaju zabawki rodem z Państwa Środka.

IMG_4095

Licheń jest miejscem niezwykłym, w każdym znaczeniu tego słowa. To nie tylko bazylika, lecz cały przeogromny zespół atrakcji, często bardzo luźno lub w ogóle niezwiązanych z sanktuarium. Czym więc jest Licheń? Zacytujemy to być może nieco kontrowersyjne stwierdzenie, że jest to jakby wielki narodowo-religijny park rozrywki – taki „Disneyland” 😉 Jest też miejscem zdecydowanie unikatowym, lekko osobliwym, do którego trzeba pojechać i samemu wyrobić sobie zdanie.

 Jak dojechać?

Wizyta w Licheniu to wycieczka na cały dzień, tak więc zarezerwujcie sobie dostatecznie dużo czasu. Miejscowość Licheń Stary, w której znajduje się bazylika leży około 15 km na północny wschód od Konina. Najlepiej zatem kierować się w kierunku na Konin – drogą krajową nr 92 lub autostradą A2. Następnie w Koninie zjechać na drogę krajową nr 25 (w pobliżu Kina Centrum), po czym kilkaset metrów dalej na rondzie skręcić w drogę wojewódzką 266 (ul. Kard. Wyszyńskiego). Wreszcie, po przejechaniu 5 km należy na kolejnym rondzie skręcić w lewo – tu zresztą znajdują się drogowskazy, które nie pozostawią wątpliwości, jak dotrzeć do celu.

Co zjeść, co wypić?

Jak już wspominaliśmy, znalezienie punktu gastronomicznego w Licheniu nie stanowi absolutnie żadnego problemu. Można wybierać spośród jadłodajni dla pielgrzymów, budek z przekąskami, lodami czy goframi. Najkorzystniejsze cenowo jest jedzenie w taniej jadłodajni w pobliżu Golgoty, gdzie można zjeść zupę czy pyzy z sosem myśliwskim. Poza terenem sanktuarium znajdziecie też pizzerię, oraz bar mleczny (obok OSP). My zjedliśmy w tym ostatnim. Co prawda zaserwowane naleśniki były ciężkie od tłuszczu i długo leżały nam na żołądku, ale trzeba przyznać że w smaku były całkiem niezłe, a przy tym niedrogie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s