Na szlaku drewnianych kościółków

Od kilkunastu lat trwa w Polsce prawdziwy boom na wymyślanie i tworzenie coraz to nowych szlaków turystycznych, w tym wiele tematycznych. W zasadzie każda gmina, powiat czy związek samorządowy chce mieć swój własny szlak. W efekcie namnożyło się takich, których oznakowanie i infrastruktura pozostawia sporo do życzenia. Sporo jest też, mówiąc wprost, zwykłym nieporozumieniem, ze względu na niską atrakcyjność czy mocno naciągany motyw przewodni.

Mapa szlaku (ze strony czerwonak.pl)

Mapa szlaku (ze strony czerwonak.pl)

Pewnie z czasem kilka takich szlaków zostanie tu omówionych, dziś jednak chcielibyśmy przybliżyć Wam taki, który w naszej opinii jest naprawdę udanym pomysłem na wypromowanie mniej znanych atrakcji i połączenie ich w bardzo zgrabną wycieczkę. Mowa o Szlaku kościołów drewnianych wokół Puszczy Zielonka, obejmującym obszary na północny-wschód od Poznania (okolice Skoków, Kiszkowa, Kłecka i Gniezna). Korzystając z pięknej, złotej jesieni postanowiliśmy objechać jego część (jest to szlak rowerowo-samochodowy). Wam również polecamy podzielić sobie wycieczkę tym szlakiem na kilka krótszych wypadów, ponieważ cała trasa liczy około 80 km, a z dojazdami robi się grubo ponad 120 km.

Kościół w Kicinie

Kościół w Kicinie

Jak sama nazwa wskazuje, głównym celem wytyczenia tegoż szlaku było połączenie dwunastu zabytkowych kościołów o konstrukcji drewnianej, które zachowały się do naszych czasów w małych miejscowościach w okolicy Puszczy Zielonki. Obiekty te znajdują się w: Kicinie, Wierzenicy, Uzarzewie, Długiej Goślinie, Kiszkowie, Łagiewnikach, Sławnie, Skokach, Jabłkowie, Raczkowie, Rejowcu i Węglewie. W zasadzie to urokliwych, drewnianych kościółków w okolicy jest jeszcze kilka, ale akurat te wymienione leżą na terenie gmin tworzących związek, będący inicjatorem przedsięwzięcia.

Naszą wycieczkę zaczęliśmy od Kicina, leżącego najbliżej Poznania, nieco na wschód od Czerwonaka. Tamtejszy kościół pw. Św. Józefa jest doskonale widoczny z daleka, gdyż podobnie jak kilka innych w okolicy wzniesiono go na szczycie wzniesienia. Istnieje przypuszczenie, że było tu kiedyś grodzisko. W każdym razie jak na małą wieś jest to dość spora świątynia. Obecny kościół w połowie XVIII wieku ufundował Józef Kierski, prepozyt poznańskiej katedry. Nie każdy wie, że przez dziesięć lat proboszczem tytularnym tego kościoła był najbardziej znany polski poeta renesansu – Jan Kochanowski. Co prawda nigdy nie odwiedził on tego miejsca, co więcej – nigdy nie otrzymał święceń kapłańskich, natomiast wcale nie przeszkadzało mu to czerpać sporych z zysków z dziesięciny.

Przewodniki zalecają, aby z Kicina udać się do Wierzenicy, jednak my wybraliśmy drogę w przeciwną stronę, aby dotrzeć do kościoła św. Marii Magdaleny w Długiej Goślinie. Jest to najdłuższy odcinek do przejechania pomiędzy kolejnymi kościołami (24 km), na szczęście dzięki obwodnicy Murowanej Gośliny jest mniej czasochłonny niż jeszcze kilka lat temu.

Kościół w Długiej Goślinie

Kościół w Długiej Goślinie

Ta świątynka również znajduje się na niewielkim wzgórzu, w samym centrum wsi. Panoramę nieco psuje wyrastająca przed nim instalacja wodociągowa, aczkolwiek i tak jest to jeden z bardziej fotogenicznych i najlepiej wyeksponowanych obiektów na szlaku. Historia kościoła w tym miejscu sięga XIV wieku, chociaż obecna budowla to fundacja poznańskich benedyktynek z 1623 roku, do którego uciekały przed licznymi w tamtych czasach zarazami. W środku znajduje się bardzo ciekawy barokowy ołtarz, niestety wejść można było tylko do przedsionka, a wnętrze oglądać wyłącznie przez kratę. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że interesujący jest wystrój wszystkich kościołów na szlaku, który bywa określany mianem baroku ludowego, gdzie zdobne, nieco pompatyczne formy stylu mieszają się z tradycyjnymi zdobieniami i materiałami.

Wnętrze kościoła w Długiej Goślinie

Wnętrze kościoła w Długiej Goślinie

Kolejnym przystankiem na trasie była wieś Rejowiec i tamtejszy kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa. Aby tam dotrzeć, trzeba cofnąć się z Długiej Gośliny do głównej drogi (DW 196) i przez Łopuchowo dostać się do tej miejscowości. Tu również kościoła nie da się przegapić, gdyż stoi on na końcu wsi, zaraz przy drodze. Tutaj z kolei proboszczowi należy się uznanie za pozostawienie kościoła otwartego, tak że można wejść do prezbiterium oraz na chór, a nie tylko do przedsionka.

Kościół w Rejowcu

Kościół w Rejowcu

Nazwa wsi Rejowiec nie jest przypadkowa, gdyż jej fundatorem był Andrzej Rey, wnuk słynnego poety (coś musiało przyciągać przedstawicieli tej profesji w te okolice), który sprowadził tutaj protestanckich osadników z Pomorza i Brandenburgii. Dla nich też postawił ten kościół, który przez 300 lat służył jako zbór. Dodatkowo świątynia stała się miejscem pochówku polskiej szlachty wyznania kalwińskiego. Przy kościele stoi drewniana dzwonnica z 1820 roku. Znajdziecie tam również dość osobliwą instalację w kształcie konturów Polski, wykonaną z kamiennych kul na zielonych słoikach(?).

Główny ołtarz w Rejowcu

Główny ołtarz w Rejowcu

Z Rejowca prosta droga prowadzi do Kiszkowa. Po drodze z prawej strony miniemy dość ciekawe miejsce, jakim jest schowana w lesie baza paliw płynnych, której zadaniem jest składowanie i dystrybucja rezerw paliwowych. Zlokalizowano ją tutaj ze względu na oddalenie od większych skupisk ludzi oraz bezpośrednią bliskość jednego z dalekosiężnych rurociągów.

Wróćmy jednak do poszukiwania kościołów. Tych w Kiszkowie znajdziemy aż dwa. Ten drewniany, pod wezwaniem Św. Jana Chrzciciela, pochodzi z roku 1733, choć pierwsza świątynia w tym miejscu stała już w XIV wieku. Do głównej bryły przylega murowana kaplica. Warto odnotować, że swego czasu pełniła ona funkcję popularnego sanktuarium. Niestety, tutaj również wnętrze można oglądać tylko przez kratę, a że jest ono ciemne, to nie widać zbyt wiele. Pewnym humorystycznym akcentem są natomiast plakaty i gazetki wywieszone w przedsionku. Można się z nich dowiedzieć między innymi, że trenowanie karate i oglądanie Gwiezdnych Wojen to pierwszy krok w stronę okultyzmu i czarnej magii…

Kościół drewniany w Kiszkowie

Kościół drewniany w Kiszkowie

Na uwagę zasługuje też druga kiszkowska świątynia – neogotycki kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa, wybudowany w roku 1880 jako zbór ewangelicki. Jest to świątynia znacznie bardziej okazała, choć to drewniany kościół pełni funkcję parafii. Odkąd w 1945 roku wypędzono z Kiszkowa wszystkich luteranów stał on nieużywany, aż do remontu i ponownej konsekracji w latach 1997-2006.

Z Kiszkowa pojechaliśmy na południe drogami gminnymi. W planach było zobaczenie eleganckiego pałacu w Krześlicach, obecnie po gruntownym remoncie służącego jako hotel i restauracja, niestety okazało się, że z nieznanych przyczyn jest zamknięty. Jeśli jednak będziecie w okolicy to spróbujcie tam zajrzeć, bo to bardzo urokliwe miejsce. My natomiast dotarliśmy do ostatniego na trasie drewnianego kościoła św. Mikołaja w Wierzenicy.

Kościół w Wierzenicy

Kościół w Wierzenicy

Ten kościół również na ogół jest otwarty, ba, podczas jednej z naszych wcześniejszych wizyt w tym miejscu był w nim ustawiony ekran, na którym wyświetlano krótki film dokumentalny. Mieliśmy zresztą okazję usłyszeć deklarację proboszcza na temat jego otwartości na turystów. To cenna i godna naśladowania postawa! 🙂 Warto skorzystać z okazji i wejść do środka, jest ono bowiem bardzo klimatyczne. Obecny kościół pochodzi z XVI wieku, choć pierwsze wzmianki o parafii sięgają 1335 roku. Część wyposażenia zawdzięcza on Augustowi Cieszkowskiemu (filozofowi i działaczowi społecznemu, patronowi uniwersytetu Przyrodniczego), do którego należał dwór w Wierzenicy. Cieszkowscy ufundowali również kaplicę grobową, w której spoczywa kilku przedstawicieli ich rodu. Warto zwrócić uwagę na brązowe drzwi do kaplicy, dzieło Teofila Lenartowicza.

Obok kościoła znajduje się ośrodek wychowania i terapii uzależnień. Stoi tam również miniaturowa… tyrolka, która można sobie zjechać dla rozrywki. Jeśli będąc w Wierzenicy natkniecie się na śpiącego w przedsionku kościoła włochatego kejtra to koniecznie go pogłaskajcie! To nieco już leciwa, ale bardzo sympatyczna psina wierzenickiego proboszcza.

Wierzenica w naturalny sposób zamknęła pierścień wokół Puszczy Zielonki, tak więc dalej udaliśmy się w drogę powrotną do Poznania. To jednak nie wszystkie kościoły ze szlaku, tak więc kiedy pogoda pozwoli, przyjdzie czas na zwiedzenie pozostałych.

Co zjeść, co wypić?

No cóż, wycieczka szlakiem drewnianych kościołów to taki rodzaj wypadu, na który warto zabrać ze sobą własny prowiant. W większości wsi jedynym punktem zaopatrzenia będzie wiejski sklep spożywczy. Jedynie w Kiszkowie przy rynku znajduje się gospoda, gdzie podają ciepłą strawę (nie sprawdziliśmy, acz gwar świadczył, że to popularne miejsce), oraz cukiernia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s