Gołuchów – francuski szyk w Wielkopolsce

Ogromny park, leniwie wijąca się rzeka, a pośrodku wyrastający na niewielkim wzniesieniu zamek. Lśniące, białe mury ośmiokątnych baszt, zwieńczonych spiczastymi, błękitnymi hełmami, arkadowe galerie oraz marmurowe detale stylizowane na antyk. Dolina Loary? Nie, to Gołuchów – wieś w powiecie pleszewskim, w którym stoi zamek, jakby w całości przeniesiony z najsłynniejszego zamkowego zagłębia świata. Naszym zdaniem jest to jedna z najbardziej urokliwych i malowniczych budowli w całej Wielkopolsce. W tym przypadku stwierdzenie, że coś jest jak z Disneya będzie akurat komplementem.

IMG_9595

To nie była nasza pierwsza wizyta w Gołuchowie, jednak tym razem nareszcie mogliśmy zaplanować ją całkowicie na spokojnie i poświęcić na nią cały dzień. Co prawda plany nieco się zmieniły po drodze, jako że droga z Poznania do Gołuchowa jest długa i niejedna ciekawostka po drodze warta była zatrzymania się, na co straciliśmy trochę czasu, przez co ostatecznie skupiliśmy się w 100% na gołuchowskich plenerach, ale o tym co znajdziecie w zamkowych wnętrzach też nieco napiszemy.

Park w Gołuchowie

Park w Gołuchowie

Pierwotna budowla została wzniesiona w latach 1550-1560 dla Rafała Leszczyńskiego w stylu renesansowym. Pierwszej przebudowy dokonał jego syn, dodając wiele elementów manierystycznych. Leszczyńscy sprzedali zamek pod koniec XVII wieku i od tego czasu wielokrotnie zmieniał on właścicieli, którzy niezbyt interesowali się swoją posiadłością, chociaż może to i dobrze, gdyż pozwoliło to zachować rzadki u nas renesansowy charakter Budowli. Momentem przełomowym okazał się zakup zamku przez Tytusa Działyńskiego (tego z Kórnika – widać, że lubili zamki) dla swojego syna Jana Kantego i jego żony Izabelli z Czartoryskich.

IMG_9673

Małżeństwo to było aranżowane i niezbyt udane. Nowożeńcy nie tylko nie dzielili alkowy, ale w zasadzie nawet domu, gdyż Jan mieszkał głównie w Kórniku, a Izabella w Gołuchowie lub w Paryżu, gdzie się wychowała. Gołuchów był jednak jej ulubioną rezydencją i to na jej zlecenie sprowadzeni z Francji architekci dokonali całkowitej renowacji i przebudowy zamku w stylu francuskiego renesansu. Zgodnie z życzeniem Izabelli w detalach bardzo zaakcentowano pamięć o rodzie Leszczyńskich, szczególnie o królu Stanisławie.

Izabella Dzialyńska z Czartoryskich była wielką miłośniczką i kolekcjonerką sztuki. W swoim zamku gromadziła różne eksponaty: rzeźby, malarstwa, rzemiosła czy broni. Najbardziej znane są jednak jej zbiory starożytnych waz greckich. Od 1951 roku w zamku ulokowany jest jeden z oddziałów poznańskiego Muzeum Narodowego, tak więc wszystkie te cacuszka można obejrzeć. Warto tu zaznaczyć, że zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem, a wejście do zamku jest możliwe co pół godziny. Wybierając się do Gołuchowa warto nieco się spiąć, gdyż ostatnie wejście do zamku jest o 15:00 – naszym zdaniem stanowczo za wcześnie – my odbiliśmy się od drzwi.

Zamkowe pawie obok ogrodu kwiatowego

Zamkowe pawie obok ogrodu kwiatowego

Na szczęście park jest otwarty codziennie aż do zmroku. Jest on naprawdę rozległy – w sumie 160 hektarów, przechodzące stopniowo w las. To idealne miejsce na długi, niespieszny spacer. Alejki są dobrze utrzymane, ławeczki liczne, a widoki naprawdę przepiękne. Przez środek parku przepływa rzeczka, mijająca po drodze dwa niewielkie jeziorka. Park ma charakter arboretum, obfitującego w różne ciekawe gatunki drzew. Jest tam też chyba jedna z najładniejszych alei lipowych, jakie widzieliśmy, a wierzcie nam – pałaców i parków widzieliśmy sporo 😉

IMG_9653

Warto poszwendać się nieco po parkowych alejkach i odnaleźć atrakcje ukryte pomiędzy drzewami, w tym oficynę oraz tak zwany „Dybul”. Najciekawszy jest jednak niezwykle piękny ogród ziołowo-kwiatowy, wraz z dawną winnicą i ananasarnią. Stoi tam też klatka z pawiami oraz miniaturowy labirynt z żywopłotu. Zapewne jest to też jedno z tych miejsc w arboretum, gdzie siódme poty wylewają studenci leśnictwa 🙂 Koniecznie należy też poszukać mauzoleum Izabelli, która została pochowana w cieniu swojego ulubionego zamku.

Mauzoleum Izabelli Działyńskiej z Czartoryskich

Mauzoleum Izabelli Działyńskiej z Czartoryskich

Wizyta w Gołuchowie nie byłaby pełna bez odwiedzin w pokazowej zagrodzie zwierząt, gdzie królują hodowane z zamknięciu żubry. Stadko jest całkiem spore i zgodnie z funkcjonującą od wielu lat zasadą wszystkie zwierzęta tego gatunku urodzone w Polsce mają imiona zaczynające się na „Po-„. Spotkamy więc tam między innymi Poważkę, Podskoka i Porysnia. W Polsce żyje też żubr o przeuroczym imieniu Popitka, jednak mieszka on na wyspie Wolin. Jeśli planujecie wycieczkę do Gołuchowa z dziećmi, to zagroda zwierząt jest obowiązkowym punktem programu. Mające dwa i pół tysiąca lat bezcenne greckie wazy mogą je znudzić, ale wylegujące się w cieniu żubry i dziki – nigdy.

Żubr przy żubrze

Żubr przy żubrze

Tutaj należy wspomnieć, że opiekę nad arboretum i parkiem sprawuje Ośrodek Kultury Leśnej w Gołuchowie, który prowadzi w tym miejscu muzeum leśnictwa. Szczerze mówiąc, to muzeum zajmuje powierzchnię większą niż sam zamek. Musimy się też przyznać (z pewną dozą wstydu), że tego muzeum jeszcze nie odwiedziliśmy, no ale przecież to nie ostatnia wizyta w Gołuchowie. Tym razem jednak chodziło głownie o relaks oraz wspaniałe krajobrazy i Wam również zdecydowanie to polecamy. A może do tego piknik w pięknych okolicznościach przyrody? To też bardzo kusząca perspektywa. Musicie być tylko wyrozumiali, jeśli co kilkanaście minut przed wami przesuwać się będzie odziana w białą suknię niewiasta i jegomość w czarnym garniturze, dzielnie walczący z upałem. Jest to bowiem szalenie popularne miejsce, jeśli chodzi o sesje ślubne.

Jeden z wielu budynków Muzeum Leśnictwa

Jeden z wielu budynków Muzeum Leśnictwa

Co zjeść, co wypić?

Nie będziemy ukrywać, że nieco czasu w Gołuchowie zajęło też spożycie posiłku. No cóż, na głodnego zwiedzać nie zwykliśmy 🙂 W pierwszym odruchu skusiła nas Kawiarnia Muzealna, jednak to nie był dobry wybór. Miejsce to przypomina wystrojem i klimatem raczej jedno z polskich schronisk w górach (i to nie tych najbardziej klimatycznych). Głowy i skóry zwierząt na ścianach, półmrok na sali oraz niesamowicie „gustowne” menu wypisane na kawałku kartonu, gdzie niepodzielnie rządziło menu godne bardziej przydrożnego baru niż pałacowej kawiarni skutecznie nas zniechęciły.

Znacznie lepiej prezentuje się położona już poza parkiem restauracja hotelowa ( w dawnym Domu Pracy Twórczej) . O dziwo właściciel ten sam, a obiekt zdecydowanie ciekawszy. Menu obiadowe bardzo przyzwoite i niedrogie. Jedyne czego brak to wyboru ciast. Dobry sernik lub brownie byłyby super, jednak niezwykle syte naleśniki całkiem nieźle wypełniły tę lukę.

Jak dojechać?

Gołuchów leży przy drodze krajowej nr 12 z Kalisza do Pleszewa. Z Kalisza jest to zaledwie 14 kilometrów, dlatego jadąc z Ostrowa Wielkopolskiego lub Konina najlepiej nawigować na to miasto, a potem z obwodnicy (ulica Podmiejska i Piłsudskiego) zjechać na DK12. Jadąc od strony Poznania trzeba trzymać się drogi krajowej nr 11 (tzw. Trasa Katowicka) i w Pleszewie skręcić na rondzie w DK12. Trzeba się jednak nastawić na dłuższą wycieczkę, gdyż droga jest jednopasmowa, przecina liczne miejscowości, a i kilka fotoradarów trafi się po drodze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s