WPN – od Jezior do Osowej Góry

Choć jak wiemy Wielkopolska jest zdecydowanie nizinną krainą, to możemy tu znaleźć kilka miejsc, które przypomną nam górskie wycieczki. Taki jest przede wszystkim Wielkopolski Park Narodowy. Może to nie Tatry, ale z niższymi partiami Sudetów śmiało może konkurować 🙂 WPN jest przy okazji rewelacyjnym miejscem na ucieczkę od miejskiego hałasu. Sieć szlaków turystycznych, zarówno pieszych jak i rowerowych, jest gęsta, infrastruktura dość bogata, a dojazd do parku bardzo łatwy. Nic, tylko jechać! 🙂

Jezioro Góreckie

Jezioro Góreckie

WPN oferuje turyście bogactwo różnych atrakcji: od licznych jezior, pięknych lasów i malowniczych wzniesień (a nawet małych gór), po różne krajoznawcze smaczki. Nie sposób jednak zobaczyć i obejść wszystko na raz – w tym celu należy zaplanować kilka osobnych wycieczek. Dziś pokażemy wam naszą ulubioną trasę – od osady Jeziory, położonej w samym sercu parku, do Osowej Góry, na przedmieściach Mosiny.

Na wstępie warto odpowiedzieć na pytanie, skąd w ogóle park się wziął. Lasy w okolicach Puszczykowa mają dość długa tradycję rekreacyjną. Jego walory przyrodnicze od lat 20. podkreślał prof. Adam Wodziczko, jednak dopiero w roku 1957 powołano do życia Wielkopolski Park Narodowy, mający ostatecznie chronić te tereny. A jest co zachować, bo obszar WPN to esencja klasycznego krajobrazu polodowcowego: głębokie rynny jezior, kotły wyrzeźbione przez wody pod lodowcem, wysoka morena na Osowej Górze oraz ciągi wzgórz ozowych i kemowych (w tym najdłuższy w Polsce Oz Bukowsko-Mosiński).

Głaz prof. Adama Wodziczki

Głaz prof. Adama Wodziczki

Do meritum jednak! Wycieczkę zaczynamy od parkingu w Jeziorach, skąd drogą wzdłuż ceglanego muru dochodzimy do stacji ekologicznej UAM. Obiekt ten powstał na początku XX wieku jako bardzo swego czasu popularna restauracja z rozległym tarasem i własnymi schodami do jeziora. Obecnie nad wodę prowadzi szeroka ścieżka. Na dole otwiera się wspaniała panorama jeziora Góreckiego, naszym zdaniem najładniejszego w parku.

Dalej ścieżka wiedzie wzdłuż jeziora (czerwony szlak). Woda jest bardzo czysta, choć zaledwie w kilku miejscach strome brzegi obniżają się na tyle, by można było podejść bezpośrednio do tafli. Na jednej z wysp na jeziorze wznoszą się romantyczne ruiny zameczku zbudowanego w 1825 r. dla Klaudyny Potockiej przez Tytusa Działyńskiego jako prezent ślubny (zaiste, prezent godny hrabiego). Żeby go obejrzeć trzeba jednak okrążyć jezioro, gdyż z brzegu, na którym stoimy nie da się go dostrzec. My jednak idziemy dalej, wchodząc głębiej w las, gdzie po lewej stronie stoi głaz upamiętniający Franciszka Jaśkowiaka – słynnego poznańskiego krajoznawcę.

Widok na Jezioro Góreckie z widokiem na muzeum WPN

Widok na Jezioro Góreckie z widokiem na muzeum WPN

Większość trasy jest dobrze oznakowana, zarówno drogowskazami, jak i malowaniem szlaków. W tym miejscu trzeba szukać wskazówek na Jezioro Kociołek, lub po prostu niebieskiego szlaku. Po około 700 metrach powinniśmy zobaczyć wspomniane jezioro. Nazwa „Kociołek” pochodzi od jego niemal idealnie okrągłego kształtu. Jezioro jest dość głębokie – na niemal 8 metrów i również może się poszczycić dużą czystością wody. Można powiedzieć, że to takie Morskie Oko w miniaturze 🙂

Stąd tylko piętnaście minut marszu dzieli nas od następnej atrakcji, czyli zapomnianej stacji kolejowej Osowa Góra. Po drodze mijamy jeszcze metalowe ogrodzenie z bramą. To teren dawnego sanatorium, a obecnie szpitala w Ludwikowie, powstałego pod koniec XIX wieku jako ambitny projekt firmy Gesellschaft Luftkurort und Willenanlage Ludwigshohe. Na kompleks składają się między innymi zabytkowy budynek w stylu tyrolskim (bardzo modnym w początkach XX wieku) oraz drewniane leżakownie, na których swego czasu wylegiwali się goście luftkurortu. Właściwy dojazd do obiektu poprowadzony jest od strony Mosiny.

Mocno zapuszczone już budynki stacji Osowa Góra to pozostałość po popularnej niegdyś linii kolejowej, która dowoziła letników do puszczykowskich lasów. Kończąca się w tym miejscu linia została zlikwidowana w 1999 roku, aczkolwiek samo torowisko jest w nienajgorszym stanie. W ostatnich latach zostało oczyszczone i przystosowane do sezonowych przejazdów drezynami. Niestety nie zachowała się, obecna jeszcze nie tak dawno, tablica z nazwą stacji. Aby obejrzeć wszystko z bliska trzeba cały czas patrzeć na prawo, aż budyneczki zamajaczą pomiędzy drzewami. Do dawnej stacji prowadzi wygodne zejście – tę samą drogę trzeba obrać, aby wrócić na szlak, bo jak się przekonaliśmy, brnięcie dalej w las nie ma sensu.

Stacja kolejowa Osowa Góra

Stacja kolejowa Osowa Góra

Wracając na główny szlak (niebieski pokrywa się tu z czerwonym) dojdziemy do skraju lasu. Tam też natkniemy się na jedną z miejscowych legend – Studnię Napoleona, z której rzekomo miał pić wodę sam Cesarz Francuzów. Ciekawsza część historii mówi jednak o tym, że woda ta miała smakować jak szampan (a pewnie Napoleon znał się na rzeczy) i nadal zamienia w ten trunek w jeden dzień w roku. Jak to jednak w legendach, nikt nie odnotował w jaki to dzień mają miejsce te cuda.

Studnia Napoleona

Studnia Napoleona

Po drodze napotkaliśmy kilka niemal górskich motywów, teraz jednak następuje punkt kulminacyjny naszej wycieczki. Na szlaku stoi dosłownie fragment Tatr – przywieziony stamtąd granitowy głaz, który upamiętnia hrabiego Władysława Zamoyskiego, właściciela Kórnika i działacza na rzecz ochrony najwyższych gór Polski. Dalej, za parkingiem wchodzimy pomału do Mosiny – Pożegowa. Droga prowadzi cały czas w górę, jako że zbliżamy się do szczytu Osowej Góry, czyli najwyższego wzniesienia parku narodowego, usypanego 12 tys. lat temu przez lądolód ostatniego zlodowacenia.

Głaz Zamoyskiego - kawałek Tatr w WPN

Głaz Zamoyskiego – kawałek Tatr w WPN

Być może 131 m n.p.m. w pierwszym odruchu nie oszałamia, ale wystarczy spojrzeć w dół w kierunku Mosiny i doliny Warty aby przekonać się, że różnica poziomów jest spora. Co więcej, szczyt Osowej Góry w sezonie zimowym przyciąga również narciarzy. Niestety, samego wierzchołka nie zdobędziemy, jako że zajmują go potężne wyrównawcze zbiorniki wody dla Poznania i okolic. Nie ma się jednak co martwić, bo zaraz obok wznosi się wysoka na 17 metrów wieża widokowa. Jest otwarta dla wszystkich i koniecznie trzeba się na nią wdrapać, by podziwiać panoramę nie tylko parku, ale też Mosiny, Puszczykowa i nieodległego Poznania.

Wieża widokowa na Osowej Górze

Wieża widokowa na Osowej Górze

To koniec trasy na dzisiaj. Co dalej? Jeśli przyjechaliście rowerem bądź pociągiem, najlepiej jest zejść w dół do Mosiny, gdzie znajdziecie stację kolejową lub podmiejski autobus. Jeśli natomiast zostawiliście samochód na parkingu pozostaje powrót tą samą drogą. Kto by jednak nie chciał zobaczyć tych wszystkich cudów raz jeszcze? 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s