Rakoniewice – strażacy ze starego kościoła

Mówi się, że każdy chłopiec w dzieciństwie marzy o byciu strażakiem. Co prawda w przypadku większości z nich plany z czasem ulegają zmianie, aczkolwiek jest w tej formacji (podobnie jak i w innych służbach mundurowych) jakiś wyjątkowy magnetyzm i wielu dorosłych przyznaje, że chętnie przejechałoby się wozem strażackim, założyło złoty hełm galowy albo przynajmniej spróbowało ześlizgu na strażackiej rurze.

Strażackie wozy sprzed prawie 100 lat

Strażackie wozy sprzed prawie 100 lat

Dla tych, którzy nie zdecydują się lub nie mogą dołączyć do Ochotniczej Straży Pożarnej pozostają różne festyny związane ze Św. Florianem (patronem strażaków, ale też przewodników wycieczek – zasadniczo też leją wodę 😉 ) oraz wizyta w jednym z kilku polskich muzeów pożarnictwa. Wielkopolskie muzeum tego typu (jedyne w regionie) znajduje się w Rakoniewicach – małym miasteczku pomiędzy Grodziskiem a Wolsztynem, a trafiliśmy do niego po drodze, jadąc na wycieczkę właśnie do Wolsztyna.

Historia zorganizowanej straży pożarnej sięga w zasadzie czasów rzymskich, ale pierwszą zawodową jednostkę w czasach nowożytnych w Wielkopolsce (a zarazem w Polsce) powołano w 1752 roku w Ostrowie Wielkopolskim. Dzisiaj jednostek zawodowej straży pożarnej jest w województwie wielkopolskim kilkadziesiąt, do tego należy doliczyć ponad 1800 jednostek straży ochotniczej. W Rakoniewicach można obejrzeć ogrom pamiątek związanych z jedną i drugą formacją.

Na Wielkopolskie Muzeum Pożarnictwa składają się trzy budynki, z których zdecydowanie najciekawszy jest główny (a przy okazji najstarszy z nich). W tym miejscu trzeba wspomnieć, że o ile dojazd do Rakoniewic nie nastręczył nam trudności, to ze zlokalizowaniem samego muzeum początkowo mieliśmy pewien problem. A to dlatego, że mieści się ono w… dawnym kościele ewangelickim i z daleka w ogóle nie można wywnioskować jego obecnej funkcji. Drugi budynek to dawna szkoła, a trzeci – położone z tyłu garaże na zabytkowe pojazdy.

Muzeum w kościele

Muzeum w kościele

Warto powiedzieć kilka słów o samym kościele, bo to dość ciekawa budowla. Został on ufundowany przez K. Grzymułtowskiego w drugiej połowie XVII wieku. Później wielokrotnie go przebudowywano. Budynek ma konstrukcję szachulcową (drewniany szkielet wypełniony gliną zmieszaną z trocinami lub słomą), z drewnianymi podłogami i drewnianymi emporami w środku, jak również drewnianą wieżą z zabytkowym zegarem. Po wojnie kościół stał opuszczony aż do 1974 r., kiedy wprowadziło się do niego muzeum.

Tyle jeśli chodzi o wrażenia z zewnątrz, a co w środku? Większość pomieszczenia zajmuje kilkanaście naprawdę starych wozów strażackich przeznaczonych jeszcze do ciągnięcia przez konie i wyposażonych w ręczne sikawki. Do tego przeróżne egzemplarze zabytkowego sprzętu strażackiego. Można też wejść na empory, gdzie wystawiono dalszy sprzęt, a także mundury oraz całkiem ciekawą kolekcję małych, ręcznie wykonanych modeli wozów strażackich z różnych epok.

IMG_9256

Jednak naszym zdaniem najciekawsze zbiory czekają na zwiedzających w garażach. Przegląd znajdujących się tam pojazdów jest imponujący – od niemal stuletnich wozów Chevroleta, przez klasyczne polskie Stary, aż po różne modele niemieckich Volkswagenów. Oglądanie tej kolekcji przypomni wielu zbieranie lub klejenie modeli takich pojazdów „za dziecioka” 🙂 Rozejrzyjcie się też dobrze po kątach hangaru, bo na niedoszłych strażaków czeka tam jeszcze jedna duża atrakcja – prawdziwa rura do zjazdów. To trzeba wypróbować!

IMG_9263

Na koniec zwiedziliśmy wystawę zlokalizowaną w budynku dawnej szkoły, gdzie zgodnie z naszymi przypuszczeniami można zobaczyć tradycyjną ekspozycję. Można rzec, że aż za bardzo tradycyjną. Znajdziemy tam głównie szklane gabloty z orderami, odznakami strażackimi, paradnymi mundurami i innymi tego rodzaju pamiątkami. Całkiem ciekawie prezentuje się sala z… etykietami pudełek od zapałek z różnych krajów.

Jest też zupełnie niezwiązana z tematem pożarnictwa mała „sala śmierci” z licznymi wypchanymi zwierzętami (głównie ptakami). Naturalnie jest to rzecz gustu, choć my zdecydowanie wolimy różne futrzaki oglądać w postaci żywej.

Wóz Drzymały (wersja lux)

Wóz Drzymały (wersja lux)

Rakoniewice to małe miasteczko, liczące nieco ponad 3,5 tys. mieszkańców. Zdecydowanie warto jednak korzystając z okazji przejść się po rynku i okolicach. Niedawny remont rynku uczynił z niego dość urokliwe miejsce. Na środku stoi fontanna z dwoma strażakami, co uważamy za świetny pomysł, pasujący do najbardziej znanej atrakcji miasta. Jest też replika wozu Drzymały, jako że ten uparty chłop walczący z pruską biurokracją mieszkał w pobliskiej wsi Podgradowice, przemianowanej w 1939 na Drzymałowo. Wśród przyrynkowej zabudowy wyróżniają się również trzy drewniane domy podcieniowe, których styl jest charakterystyczny dla zachodniej Wielkopolski. Do lat 20. zeszłego stulecia tak wyglądał cały rynek, ale wówczas większość zabudować strawił katastrofalny pożar miasta. Trzeba przyznać, że w mieście strażaków zakrawa to na pewną ironię…

Zabytkowe domy podcieniowe na rynku

Zabytkowe domy podcieniowe na rynku

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s