Orinoko nad Wartą – u Fiedlerów w Puszczykowie

Można powiedzieć, że podróżowanie jeszcze nigdy nie było tak łatwe i tak dostępne jak dzisiaj. Był jednak czas, że dalekie wyprawy były przywilejem raczej wąskiej grupy, a reszta musiała zadowolić się relacjami literackimi. Tych ostatnich zresztą też było niezbyt wiele i każdy autor z tamtego okresu dorobił się miana klasyka gatunku (a dziś książki podróżnicze piszą nawet pogodynki…). W tym gronie jedno z czołowych miejsc zajmuje na pewno urodzony w Poznaniu Arkady Fiedler, który pierwsze wycieczki odbywał z ojcem na rozlewiska Warty do rogalińskich dębów.

Bogate zbiory A. Fiedlera z Afryki

Bogate zbiory A. Fiedlera z Afryki

Pisarz w ciągu życia odbył 30 wypraw (do Amazonii, Kanady, na Syberię i Madagaskar) i napisał 32 książki, zawsze jednak wracał do Wielkopolski, do domu w Puszczykowie, gdzie mieszkał z żoną (z pochodzenia Włoszką) i dwoma synami, których zarazi swoją pasją. W tym właśnie domu od 1974 roku działa muzeum literackie Arkadego Fiedlera. Zaczęło się od licznych zbiorów etnograficznych, przywiezionych z wypraw, a obecnie, po 40 latach jest to już dość spora instytucja – w swojej istocie dość eklektyczna, ale przy okazji z niezwykłym jak na muzeum domowym klimatem, gdzie pranie suszy się zaraz obok wysokich jak budynek posągów Buddy. Niektórzy powiadają, że to taki „Disneyland”, ale dla nas to fajne miejsce, zrobione ze sporym dystansem i bez zbędnego nadęcia 🙂

Wycieczka do muzeum Fiedlera to nie jest wielka wyprawa, raczej popołudniowy wypad – my wybraliśmy ten kierunek, mając na uwagę burzę wiszącą tamtego dnia w powietrzu. Z zewnątrz, na pierwszy rzut oka dom Arkadego Fiedlera nie wyróżnia się spośród innych, podobnych willi w Puszczykowie. Tylko spostrzegawcze oko dostrzeże stojącą zaraz za furtką figurę wodza Siedzącego Byka oraz wykukującą zza drzew replikę pomnika znanego z Wyspy Wielkanocnej. Samo muzeum mieści się w nieco przebudowanym domu podróżnika, którego piętro nadal jest zamieszkałe, a obok stoi drugi budynek. Muzeum to w 100% rodzinny interes, gdyż doglądają go synowie Arkadego: Marek i Arkady Radosław i żona Marka -Krystyna. Spotkać można też wnuków pisarza – Arkadego i Marka (!), my widzieliśmy też prawnuki. Czy zgodnie z rodzinną tradycją nazwano je Marek i Arkady, tego niestety nie wiemy 😉 Po obejściu kręcił się też kot i nieco senny pies.

Ogród Tolerancji

Ogród Tolerancji

Wnętrze udostępnione gościom nie jest duże, ale za to wypełnione po brzegi rozmaitymi eksponatami. Zobaczyć tu można między innymi różne instrumenty muzyczne, broń i ozdoby przywiezione z Ameryki i Afryki, sporą kolekcję motyli, afrykańskie maski a także… zasuszoną głowę. W akwarium pływają żywe piranie, a ze ścian zwieszają się kolorowe indiańskie pledy. Kto pamięta program „Pieprz i Wanilia” kręcony w piwnicy u Tony’ego Halika, ten będzie wiedział o co chodzi. Dodatkowo w ogromnej gablocie można zobaczyć wydania książek Fiedlera z całego świata, część w dość egzotycznych językach.

Prawdziwe cuda czekają jednak na odwiedzających w ogrodzie, będącym integralną częścią wystawy. Nadano mu, nieco szumną, nazwę „Ogrodu Kultur i Tolerancji”. Cóż, zapewne chodzi o to, że pokazuje on kopie wytworów bardzo odległych sobie kultur. Niemniej jednak jest pozytywne, bo w końcu gdzie indziej można obejrzeć stojące obok siebie kopię posągów Moai z Wyspy Wielkanocnej, kalendarza Majów (zdaje się że tego samego, który miał wieszczyć niedoszły koniec świata), olmeckiej głowy z Meksyku czy Buddy z Bamiam (których oryginały zostały wysadzone przez Talibów. Wszystkie eksponaty zostały całkiem zgrabnie wkomponowane w puszczykowską zieleń.

Moai z wyspy Wielkanocnej

Moai z wyspy Wielkanocnej

Najnowszymi atrakcjami ogrodu są replika samolotu Hurricane Mk I, na którym walczyli polscy piloci w Bitwie o Anglię, co opisał Fiedler w książce „Dywizjon 303” oraz replika okrętu Kolumba Santa Maria w skali 1:1, i to właśnie okręt jest najpopularniejszym obiektem w całym muzeum. Przede wszystkim można swobodnie na niego wejść, przespacerować się po pokładzie i zajrzeć do kajuty kapitańskiej. Poza tym, niesamowicie jest przekonać się naocznie, że w porównaniu z dzisiejszymi żaglowcami statki Kolumba były dość małe, a ludzie którzy wyprawili się nimi na nieznany ocean musieli być naprawdę nieustraszeni. Na „otwarcie” Santa Marii do Puszczykowa przyjechał potomek Krzysztofa Kolumba… Krzysztof Kolumb. Spotkanie Kolumba z Fiedlerem? To musiało być wydarzenie! 😉 W kajucie kapitańskiej na statku można zresztą zobaczyć list od tego niezwykłego gościa do właścicieli Muzeum z podziękowaniem za zaproszenie na uroczystość.

Santa Maria na suchym lądzie

Santa Maria na suchym lądzie

W ogrodzie jest też motyw ezoteryczno – spirytystyczny, w postaci metalowej piramidy, rzekomo kopii piramidy Cheopsa w skali 1:23, która to zgodnie z opisami ma przyciągać tajemnicze kosmiczne moce, uzdrawiać i poprawiać nastrój. W środku można też nabyć energetyzowaną wodę J. Skromnym, ale niezwykle urzekającym detalem są tabliczki z opisami drzew rosnących w ogrodzie. Ponadto rodzina Fiedlerów szykuje dla zwiedzających kolejną atrakcję, ale co to będzie dowiemy się dopiero niebawem. Naszym zdaniem ciekawym eksponatem byłby też Maluch, którym Arkady Paweł Fiedler (wnuk) objechał niedawno Afrykę.

Z piramidy woda, kosmicznej mocy doda

Z piramidy woda, kosmicznej mocy doda

W sumie w Muzeum A. Fiedlera spędziliśmy około 1,5 godziny. Na tym jednak nie koniec wycieczki do Puszczykowa, jest tam bowiem jeszcze jedno, absolutnie kultowe miejsce, które było odwiedzane równie chętnie przez naszych rodziców kilka dekad temu. To miejsce to Lodziarnia Kostusiak, prowadzona od kilkudziesięciu lat przez tę właśnie rodzinę. Znajduje się ona zaraz obok dworca PKP Puszczykówko. Wizyta w tym miasteczku bez zjedzenia lodów lub gofra u Kostusiaków po prostu się nie liczy! Tym bardziej, że nie ma lepszego sposobu na umilenie sobie czekania na pociąg.

Legendarna już lodziarnia w Puszczykowie

Legendarna już lodziarnia w Puszczykowie

Jak dojechać?

Dojazd do Puszczykowa jest bardzo łatwy. Przez miasto przebiega droga wojewódzka 430 z Poznania (wyjazd Dolną Wildą) do Mosiny. W Mosinie łączy się z drogą 431 biegnąca na wschód do Kórnika i drogi krajowej nr 11 oraz na zachód do krajowej piątki.

W Puszczykowie znajdują się dwie stacje kolejowe na dość ruchliwej linii Poznań – Wrocław. To ważne, gdyż wysiadamy na stacji Puszczykówko (a nie Puszczykowo!) i stamtąd do muzeum jest kilkanaście minut. Do miejscowości można też dojechać autobusem komunikacji podmiejskiej z Poznania.

Dla rowerzystów idealnym rozwiązaniem jest Nadwarciański Szlak Rowerowy, czyli jedna z głównych tras dla jednośladów w województwie wielkopolskim.

Co zjeść, co wypić?

Na terenie samego muzeum działa kawiarnia Mipetraka, gdzie poza napitkami i czymś słodkim zjemy też dania inspirowane kuchnią południowoamerykańską.

Oczywiście obowiązkowym punktem programu jest wspomniana już Lodziarnia Kostusiak. W pobliżu niej, w pawilonach handlowych znajdziemy dwie kolejne jadłodajnie, jednak nie zdążyliśmy jeszcze sobie wyrobić o nich zdania. Z innych restauracji w Puszczykowie można również nadmienić Lokomotywę (przy stacji Puszczykowo), gdzie zjemy nieco drożej, ale w ładnym wnętrzu. Na pewno przygotowują pyszną grochówkę, co sprawdziliśmy swego czasu podczas imprezy plenerowej, gdzie zapewniali oni catering.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s