Śnieżycowy Jar

Śnieżycowy Jar, rezerwat przyrodniczy położony w okolicach Murowanej Gośliny, można odwiedzić o każdej porze roku, ale szczególnie warto się do niego wybrać wczesną wiosną. Dlaczego? Otóż, każdego roku, w drugiej połowie marca (a czasami, jeśli zima jest wyjątkowo sroga, na początku kwietnia) na terenie kilku hektarów rezerwatu przyroda przygotowuje dla odwiedzających niezwykły spektakl: prawdziwy kwietny dywan, złożony z tysięcy śnieżyc wiosennych, czyli małych, białych kwiatów w kształcie dzwonków, które rosnąc masowo wyglądają bajecznie.

Śnieżyca wiosenna

Śnieżyca wiosenna

Warto wspomnieć, że jest to też gatunek bardzo rzadki na obszarze nizin, gdyż naturalnie rośnie na górskich łąkach, między innymi w Sudetach i Karpatach. Stąd przypuszczenie, że śnieżyca została posadzona w tym miejscu ręką człowieka pod koniec XIX wieku. Od 1975 roku istnieje tutaj rezerwat, mający na celu ochronę tego unikatowego miejsca, a zarazem udostępnienie go dla szerokiej publiczności, która w okresie kwitnienia śnieżyc odwiedza go bardzo licznie.

Wycieczkę do Śnieżycowego Jaru planowaliśmy już od dwóch lat, jednak za każdym razem nasze plany krzyżowała pogoda, która jest w tym przypadku kluczowa. Wyprawa do rezerwatu to bowiem przede wszystkim okazja do okolo 2-godzinnego spaceru po lesie – do pokonania jest, w zależności od przyjętej trasy, od około 5 do 7 kilometrów.

Malownicze widoki pojawiają się już na drodze prowadzącej w okolice rezerwatu, gdyż od zjazdu z obwodnicy Murowanej Gośliny poruszamy się wąską, krętą szosą, mijając senne wioski i uśpione jeszcze po zimie pola. Wycieczkę najlepiej zacząć w Starczanowie -wsi na skraju lasu, w miejscu gdzie kończy się asfaltowa droga. Zapewne na co dzień jest to miejsce bardzo spokojne, ale zdecydowanie nie w sezonie kwitnienia śnieżyc. Byliśmy przygotowani na znaczną liczbę odwiedzających, ale widok grubo ponad setki zaparkowanych samochodów i strażaków z miejscowej OSP kierujących ruchem był lekko szokujący. Jak jednak zaznaczyliśmy na wstępie, wyprawę do Śnieżycowego Jaru w okresie kwitnienia kwiatów trzeba traktować jako specjalne wydarzenie i zdecydowanie nie jest to propozycja dla osób szukających samotności i wytchnienia na odludnej, leśnej ścieżce.

Trasa do rezerwatu prowadzi przez malowniczy mieszany las. Gdzieniegdzie spomiędzy drzew wychynie kawałek pola, można też natrafić na przecinający szlak strumyk. Teren jest mocno falisty, a po częstych w okresie wiosennym opadach w jego zagłębieniach zbiera się woda, tak więc koniecznie trzeba pamiętać o zabraniu odpowiedniego obuwia. Orientacja w terenie jest bardzo łatwa, wystarczy poruszać się zielonym szlakiem oraz zwracać uwagę na stojące w kilku miejscach drogowskazy. Zresztą, w okresie najliczniejszych odwiedzin rezerwatu trasa prowadząca do głównej atrakcji pod względem liczby spacerowiczów wygląda mniej więcej jak nadmorski deptak w szczycie sezonu, nie da się więc nie trafić do celu. Nam zajęło to około pół godziny.

Śnieżycowy Jar

Śnieżycowy Jar w drugiej połowie marca

Wrażenie jest naprawdę niesamowite. Pierwsze kwiaty witają zwiedzających już kilkanaście metrów przed wejściem do rezerwatu, a z każdym krokiem jest ich coraz więcej, zwłaszcza w dolinie strumienia płynącego wzdłuż ścieżki. Można powiedzieć, że to prawdziwie bajkowy krajobraz. Szczególnie czekaliśmy na przebłyski słońca, w którym śnieżyce wyglądały wyjątkowo ładnie. Obserwować rośliny można jedynie ze ścieżki, miejscami ograniczonej dodatkowo barierkami, tak więc przy tej ilości turystów doświadczyć można prawdziwych zatorów drogowych. Warto jednak puścić innych przodem, zatrzymać się i nacieszyć oczy, bo droga przez rezerwat to w sumie jedynie około 400 metrów.

Co zrobić dalej? Możliwości są dwie: można pójść prosto do skrzyżowania z dużą drogą gruntową, która poprowadzi nas z powrotem do Starczanowa. Można też (i na tę opcję się zdecydowaliśmy) wracając tą samą drogą, którą dotarliśmy do rezerwatu odbić w prawo i zobaczyć jeszcze jedno ciekawe miejsce w tej okolicy – Ostrów Radzimski. Około kilometr na południe od Śnieżycowego Jaru, w miejscu gdzie Warta skręca na zachód powstała około XIII wieku osada Radzim, a na wyspie mały gródek – siedziba kasztelana.

Ostrów Radzimski

Ostrów Radzimski widoczny w głębi po lewej

Dziś ani po wiosce, ani po gródku nie pozostał prawie żaden ślad. Z tego względu jest to atrakcja raczej dla pasjonatów. Na Ostrowie Radzimskim pozostały jedynie trzy wzniesienia nad rzeką. Trzeba więc naprawdę sporej fantazji, aby wyobrazić sobie w tym miejscu tętniącą życiem wieś z kasztelem i kościołem. Warto jednak obejrzeć panoramę tego urokliwego (zwłaszcza przy sprzyjającej pogodzie) miejsca z dość wysokiego brzegu Warty. Dojście do niego może być utrudnione przy wysokich stanach wody, kiedy zalewane jest dawne starorzecze. Dla nas dodatkową zaletą była też możliwość spaceru po lesie bez towarzystwa kilkuset osób – do Radzimia zagląda jedynie znikomy odsetek odwiedzających rezerwat.

Gdyby ktoś jeszcze wątpił, że to bardzo popularne miejsce...

Gdyby ktoś jeszcze wątpił, że to bardzo popularne miejsce…

Kiedy jechać?

Początek kwitnienia śnieżyć przypada zwykle na drugą połowę marca (czasami przełom marca i kwietnia) i trwa około 3 tygodni. My odwiedziliśmy rezerwat 15 marca i z racji krótkiej i ciepłej zimy kwiaty były już w pełni rozwinięte.

Jak dojechać?

Samochodem najłatwiej poruszać się drogą wojewódzką nr 196 i na wysokości obwodnicy Murowanej Gośliny szukać zjazdu na miejscowość Mściszewo, a dalej drogowskazów na Starczanowo. W samej wsi zaradni gospodarze organizują na polach obszerne parkingi.
Jest to też świetne miejsce na wycieczkę rowerową, na co dowodem była spora grupa rowerzystów, zwiedzających rezerwat. W bezpośrednim sąsiedztwie Śnieżycowego Jaru przebiega Nadwarciański Szlak Rowerowy, którym np. z Poznania dotrzemy do celu przez Biedrusko, Promnice i Mściszewo. Można też podjechać szynobusem Kolei Wielkopolskich do Murowanej Gośliny i dalej poruszać się rowerem.

Co zjeść, co wypić?

Dla mieszkańców Starczanowa sezon kwitnienia śnieżyć jest okresem, kiedy co bardziej przedsięborczy gospodarze mogą naprawdę nieźle zarobić na odwiedzających rezerwat turystach. W bezpośrednim sąsiedztwie parkingów i drogi prowadzącej do lasu wystawiona jest sporych rozmiarów drewniana wiata z miejscami do siedzenia, obok płonie ognisko, na którym można sobie usmażyć kiełbaskę (atrakcja przede wszystkim dla licznie odwiedzających to miejsce rodzin z dziećmi), a panie z koła gospodyń wiejskich z wielkiego kotła polewają grochówkę gęstą, że łycha stoi. Można też kupić słodycze czy napoje. Dla bardziej wybrednych są restauracje w Murowanej Goślinie, czy jednak można pogardzić prawdziwą, swojską grochówką?

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Śnieżycowy Jar

  1. Pingback: Śnieżycowy Jar po raz drugi | Wielkopolska Nieznana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s