Kobyla Góra – wielkopolski Giewont

Nie da się ukryć, że nizinna Wielkopolska to region zasadniczo dosyć równinny, a w najlepszym wypadku falisty lub lekko pagórkowaty. Ten pozornie jednak płaski obszar jest tu i ówdzie znacznie urozmaicony przez pasma wzgórz, z których większość jest pozostałością po plejstoceńskich zlodowaceniach, w czasie których na dzisiejszą Wielkopolskę nasuwał się ogromny lądolód ze Skandynawii.

kobyla_gora

W części północnej mamy Gontyniec koło Chodzieży i Szwajcarię Czarnkowską, w okolicach Poznania Górę Morasko i Górę Dziewiczą, no i oczywiście Osową Górę w WPN. Najwyższym wzniesieniem jest jednak Kobyla Góra koło Ostrzeszowa. Zwieńczona charakterystycznym krzyżem bywa niekiedy nazywana „wielkopolskim Giewontem”. Być może jej wysokość (284 metry) nie oszałamia, ale jako najwyższy punkt Wielkopolski nie mogła ujść naszej uwadze i wybraliśmy się tam latem 2013 r.

Kobyla Góra leży w pasmie wzniesień nazwanych Wzgórzami Ostrzeszowskimi, które z kolei należą do większego tworu – Wału Trzebnickiego, który ciągnie się aż do Odry na zachodzie i stanowi naturalną granicę pomiędzy Wielkopolską a Dolnym Śląskiem. Jak łatwo się domyślić to również jest jedna z wielu pamiątek po obecności skandynawskiego lądolodu, z tym że w przeciwieństwie do wspomnianych wyżej „gór”, ta jest znacznie starsza i została uformowana około 170 – 120 tysięcy lat temu.

Kobyla Górę można atakować z dwóch stron: albo od północnego wschodu z Parzynowa, albo od zachodu z miejscowości Zmyślona Parzynowska. W pierwszym przypadku najlepiej zostawić auto przy drewnianym kościele, a następnie trzeba przejść około 2 km szosą, aż znajdziemy znakowany szlak. To pomysł dobry na wyprawę rowerową (szczególnie, że wiedzie tędy Transwielkopolska Trasa Rowerowa – odcinek południowy), jednak z perspektywy pieszego niezbyt zachęcający ze względu na wąskie pobocze i ruch pojazdów. Ostatecznie zatem wybraliśmy wariant łatwy i podejście od strony Zmyślonej Parzynowskiej.

Jadąc szosą gminną trzeba było się uważnie rozglądać, aby nie przegapić zjazdu w drogę gruntową. Następnie kilka minut wątpliwości, czy lawirując pomiędzy domami czasem nie wjeżdżamy właśnie gospodarzowi na podwórze, ale po chwili jest – niewielki parking! Jest miło, skraj lasu, wokół przyjemny wiejski krajobraz. Na pierwszy rzut oka widać też, że otoczenie góry okazjonalnie staje się centrum życia całej okolicy. U podnóża wybudowano scenę i rzędy ławek, co przy okazji jest miłym miejscem na piknik.

Jednak nie tracąc czasu przystąpiliśmy do ataku na górę. Podejście nie jest szczególnie długie, aczkolwiek miejscami dosyć strome, jednak po około kwadransie spomiędzy drzew ukazał się szczyt Kobylej Góry.

Wątpliwości co do tego, że jesteśmy we właściwym miejscu być nie mogło ze względu na obecność wspomnianego wcześniej krzyża. Postawiony w roku 1999 z inicjatywy proboszcza parafii w Parzynowie miał być pomnikiem i symbolem przełomu tysiącleci. Krzyż ma wysokość 20 metrów i rozpiętość ramion 10 metrów oraz wagę około 10 ton i trzeba przyznać, że robi wrażenie. Obecny stalowy krzyż zastąpił wcześniejszy, wykonany z drewna.

Krzyż na Kobylej Górze

Krzyż na Kobylej Górze

W przypadku wielu innych wzgórz opowieść o tym co znaleźliśmy na szczycie mogłaby się w tym momencie zakończyć, ale nie na Kobylej Górze. Okazało się, że samotny, majestatyczny krzyż to zdecydowanie za mało. Obok niego znajduje się cały zestaw dodatkowych atrakcji. Mamy więc dzwonnicę z trudnym do przeoczenia jaskrawożółtym dachem, mamy sporą instalację z głośnikami (zapewne na potrzeby polowych mszy), mamy wreszcie usypany z głazów narzutowych pomnik upamiętniający jubileuszowy rok 2000. Z nieznanych dla nas przyczyn ten ostatni pomnik był przyozdobiony kilkunastoma małymi, drewnianymi krzyżykami. Pozostałość po uroczystości?

Pomnik z głazów narzutowych

Pomnik z głazów narzutowych

Swego rodzaju osobliwością jest natomiast nagromadzenie różnego rodzaju tablic informacyjnych, a nade wszystko ostrzegawczych. Te ostatnie odwołują się zarówno do sił nadprzyrodzonych, jak i do całkiem przyziemnych, w tym kolegium ds. wykroczeń oraz rzekomego systemu kamer termowizyjnych.

Tablic co niemiara...

Tablic co niemiara… (kliknij aby powiększyć)

Pytaniem pozostało co zrobić po zdobyciu szczytu. My zdecydowaliśmy się na niewielki piknik u podnóża góry, szczególnie że jechał z nami domowy placek. Zdecydowanie warto również spenetrować okoliczne lasy, zwłaszcza że kryje się w nich jeszcze kilka wzgórz o wysokości ponad 250 metrów.

Jak dojechać?

Kobyla Góra znajduje się na samym południowym krańcu Wielkopolski. Dla dojeżdżających z Poznania jest to już dość spora wyprawa, z Kalisza czy Ostrowa Wielkopolskiego jest to natomiast rzut beretem. Również z Wrocławia nie jest daleko, bo  około 75 km. Jadąc z północy najłatwiej poruszać się drogą krajową nr 11 i zjechać w Ostrzeszowie na drogę wojewódzką 449, a potem w miejscowości Kobyla Góra skręcić w lewo na Parzynów. Tam można zdecydować, czy parkujemy na parkingu pod kościołem, czy odbijamy na Zmyśloną Parzynowską.

Co zjeść, co wypić?

No cóż, okolice Kobylej Góry nie oferują zbyt wielu możliwości konsumpcji. Z drugiej strony, tak jak pisaliśmy jest to świetne miejsce na urządzenie pikniku. Oczywiście u podnóża, nie na szczycie, tam patrzą kamery termowizyjne 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s